RSS
sobota, 25 sierpnia 2007
nocne posłów czytanki

w cyrku, ooo, przepraszam, panie marszałku - sejmie rzeczpospolitej polskiej piątej kadencji - trwa w najlepsze akcja pan marszałek czyta posłom. tajny stenogram z posiedzenia komisji ds. służb specjalnych. w trybie tajnym posłom czyta, i posłankom, obrady zostały utajnione. więc mamy tajny sejm.

można oczywiście nabijać się z tego, że skoro siedzi tam tłum posłów, to będzie można przebierać w źródłach jak ulęgałkach. coż,  jakoś trzeba zadbać o oglądalność programu pod tytułem 'na wiejskiej bez zmian'. 

a tu jest już przecież spory dorobek, którego ignorować nie sposób. mieliśmy przecież - wcale niedawno - sejm cichociemny, czyli fatamorgany pana marszałka na temat opozycji, która była, a jakby jej nie było. numer grali przez pół wakacji. mieliśmy sejm wątpliwie legalny, jak panowie marszałkowie kłócili się o laskę i nie było wiadomo, mogą czy nie mogą. regularnie powtarzają się wezwania do zejścia sejmu do podziemia - czyli zwołania, wobec obstrukcji marszałka, alternatywnych obrad. rodzaj precedensu był, przypomnijmy, sejm alternatywny, czyli okupacje mównicy czy akcje nagłośnieniowe. mieliśmy sejm praktykujący, który wznosił modły o deszcz. mieliśmy też sejm zoologiczny, czyli nasza suka a sprawa polska. co i tak jest lepsze niż codzienność sejmowa, czyli sejm kabaretowy. przepychanki i bon moty, pan marszałek z laską oraz panowie posłowie /i panie posłanki/, co im nie jesteśmy w stanie wymyślić takiej bzdury, której nie wygłoszą. od czasu do czasu sejm wyznacza dyżurnych, którzy dostarczają widzom rozrywki w przerwach na odpoczynek dla ogółu - tak zwane komisje śledcze. jest tak samo, tylko mocniej - śledczy zero ze śledczym marysią, śledcza od kurwików i śledcza od skarpetek, łza się w oku kręci na wspomnienie tego serialu.

nocne czytanki nie wyjaśnią niczego. wyjaśniać to by może mogła komisja albo prokuratura, ale to pan marszałek siedzi na wniosku o powołanie komisji, a pan minister, o którego się rozchodzi, kręci prokuraturą. no ale mamy nocne czytanki, tajne nocne czytanki, ocenzurowane z elementów ściśle tajnych, bo takich to posłom czytać nie wolno. odczytanie tych tajnych też nic nie zmieni. patrz punkt, na czym siedzi marszałek. więc po co? nocne posłów czytanki są po prostu kolejnym etapem pracowicie organizowanej i realizowanej kampanii ośmieszającej instytucje. sejmu tajnego szanować się nie da. do sejmu tajnego można wybrać nawet posła wydobytego z windy, bo jego ryj widoczny nie będzie. 

ale może nawet lepiej, że oni zajmują się zwalnianiem kabareciarzy. jak pomyślę, co by było, gdyby ci panowie posłowie i te panie posłanki zabrali się tłumnie za pracę, to nachodzi mnie ochota wrzasnąć: mam paszport i wiem, jak go użyć.

01:59, goffythedog
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 13 sierpnia 2007
kurwa w zielonej spódnicy
no to ćwiczymy odmianę przez przypadki:
mianownik, kto? co? /mamy nadzieję, że będą/ przyśpieszone wybory,
dopełniacz, kogo? czego? /nie będzie/ przyśpieszonych wyborów...
i tak dalej. dla chętnych egzemplifikacje w mediach.

ponieważ sld posłało znienacka sformowaną koalicję ds. samorozwiązania parlamentu - czyli brata swojego brata z wnukiem - na szczaw, może wyborów jednakowoż nie być. piss, jeśli ma poważne wątpliwości co do umiejętności swojego księgowego, może nagle zbankrutować, a utrzymanie partii do najtańszych nie należy. ci mogą chcieć wyborów. samo chcenie nie wystarczy, i oni to wiedzą, więc dokoptowali sobie najśmieszniejszą partię wszechczasów, która już rozprawia, nieco nieśmiało, o popisie. no, przynajmniej mu nie zaprzecza, znalazła się jakoś ostatnio zapomniana marysia /margines pozdrawia/, pierwszy rzecznik sprawy, posłanka pitera ogłasza, że po nie musi niczego konsultować z sld /bo to parszywe postkomuchy pozostaje w domyśle/. przystawki, nieźle na byłego pryncypała wkurwione, domagają się komisji ds. cba, którą lider najśmieszniejszej partii wszechczasów przehandlował za nic nieznaczącą zgodę brata swojego brata. a do tego spektakl kto ma na kogo jaką taśmę kwitnie w żondzie fahofcuf w najlepsze. czwarta erpe w pełnej krasie.

pytania o wykorzystywanie służb specjalnych i o inne równie nieważne sprawy się mnożą, ale to już najśmieszniejszej partii wszechczasów nie zajmuje, bo znów widzi na horyzoncie wyśniony cel, czyli popis. przecież jakby z kim innym weszła w alianse, to by jej pan premier wypomniał, że z tymi wstrętnymi postkomuchami i aferzystami, że układ warszawski i liberał-aferał. no w ogóle pan premier byłby niezadowolony. a platforma dba o dobre samopoczucie pana premiera. komu, jak nie najśmieszniejszej partii wszechczasów pan premier zawdzięcza swoja ulubioną zabawkę? i co, niby miałby ją teraz oddać? a kto mu zrobi kampanię, jak partii dotacje uwalą /szuje z ubekistanu, oczywiście/? więc najśmieszniejsza partia wszechczasów będzie dalej dbała o dobre samopoczucie pana premiera, którego nawet dobrze wypunktować nie potrafi, bo też myśli dokładnie tak jak on. zamiast powtarzać, jak mantrę, że po wyczynach koalicji chamów z warchołami nawet sojusz z reaktywowaną nieboszczką pzpr nie byłby obciachem, najśmieszniejsza partia wszechczasów, posądzona o jakieś knowania z partiami uznanymi za postkomusze, frasując się niczym pierwsza naiwna, zapewnia o swoim niezłomnym antykomunizmie. ciekawe, jak się komorowski czuje w towarzystwie niejakiego kryże. jeszcze parę takich gwiazd by można pissowi wytknąć, ale one jakoś nie peszą niezłomnych.

więc będzie popis, chyba, że będzie po po, bo piss w kampanii wykorzysta swoje zabawki. to może nie róbmy tych wyborów...
01:59, goffythedog
Link Komentarze (5) »