RSS
wtorek, 29 sierpnia 2006
zadoscuczynienie czyli walec
tomasza lisa dzis /w wyborczej/ szalenie niepokoi walec, ktorym jezdzi piss. oraz reakcja panstwa opozycjonistow z sejmu, panow ministrow i pana balcerowicza, ktorzy przyjeli rozmaite strategie radzenia sobie z walcem. bo, jak popisuje sie proroczymi umiejetnosciami lis, walec dopiero sie rozpedza, wiec bliznich w sytuacji wyzej wymienionych i huberta h. bedzie wiecej. guzik w sumie tez sie spodziewa, ze go przed obrona zlustruja za nieprawomyslnosc, wiec rozwazania o potrzebie stworzenia know-how sa mu bliskie.

dzis pojawil sie kolejny pomysl na walczenie z walcem. przecudownie blysnal szymon majewski. do spolki z senatorem smoktunowiczem i poslem kaliszem - szacuneczek.

'Jak wyjaśnił w poniedziałek na konferencji prasowej jeden z pełnomocników Majewskiego, senator Robert Smoktunowicz, ogłoszona przez ministra edukacji amnestia maturalna powinna objąć nie tylko tegorocznych maturzystów, ale także osoby z wcześniejszych lat.

Majewski powiedział, że niezdanie matury spowodowało u niego "depresję, a nawet porządne załamanie". Zasugerował, że dwója, którą dostał na maturze, obecnie jest oceną pozytywną, więc egzamin mógłby zostać uznany za zdany.

Smoktunowicz wyjaśnił, że Majewski nie zdał matury z matematyki w 1987 r. i stracił rok, aby ją poprawić. "Spowodowało to wiele szkód moralnych u Majewskiego, a także pozbawienie społeczeństwa dowcipu przez rok" - mówił. "Wyliczyliśmy, że społeczeństwo straciło ok. 3 tys. dowcipów i wyceniamy to na 1,5 mln zł. Chcemy, aby pieniądze z zadośćuczynienia trafiły do tegorocznych maturzystów" - dodał Smoktunowicz.

Drugi z pełnomocników Szymona Majewskiego, poseł Ryszard Kalisz, przywołał m.in. przepis konstytucji mówiący o prawie do wynagrodzenia szkody wyrządzonej przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej. "Takie wynagrodzenia pokrywa Skarb Państwa, więc wszyscy za to zapłacimy" - stwierdził.

Dodał, że wynagrodzenia strat można domagać się także z majątku osobistego od innych członków Ligi Polskich Rodzin, traktując ich jako "nakłaniających do czynu", ponieważ minister Giertych konsultował z nimi swój pomysł.

Giertych, odnosząc się do informacji z konferencji, powiedział, że też zdawał maturę w latach 80. i "wcale nie było tak trudno zdać". "Jeżeli miał pan problemy, to pańskie problemy" - zwrócił się za pośrednictwem dziennikarzy do Majewskiego.

"Jeżeli ktoś ma problemy osobowościowe tego typu, że po 26 latach jeszcze taka zadra funkcjonuje, to się nie dziwię, jeżeli chodzi o formę i treść niektórych programów, które reprezentuje pan Szymon Majewski" - dodał Giertych.

Rzeczniczka ministerstwa edukacji Kaja Małecka powiedziała PAP, że szef resortu polecił zbadać, w jakim liceum Majewski nie zdał matury. "Jeżeli to prawda, to brak matury uchronił społeczeństwo przed 3 tys. dowcipów i warto się zastanowić, jak nagrodzić tę szkołę" - podkreśliła. Jak dodała, nagrodą mogłaby być np. pracownia komputerowa.

Pełnomocnicy Majewskiego oświadczyli, że ze złożeniem pozwu zamierzają poczekać do czasu ogłoszenia rozporządzenia dotyczącego maturzystów w Dzienniku Ustaw, aby zapoznać się dokładnie z jego treścią. Podkreślili, że decyzja Giertycha została ogłoszona już w lipcu, a dotychczas nie ma rozporządzenia w tej sprawie.'

http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34397,3579212.html

minister giertych z matematyki otrzymal trzy. dostatecznie. i wcale nie mowil, zeby to bylo latwe. niemniej, guzikowi sie wydaje, ze pan minister nie opanowal liczenia w zakresie dwudziestu. czyli na palcach. to taka uwaga na marginesie.

niemniej, warto zapamietac - wymiar sprawiedliwosci z parlamentem do spolki to teraz przedluzenie programow satyrycznych. i bynajmniej nie z wybryku czy decyzji wrednego majewskiego - piss juz sie wystarczajaco wystaralo w tej sprawie. coz... mamy takie panstwo, na jakesmy se kurwa zasluzyli.
01:19, goffythedog
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 sierpnia 2006
precedens byl
nie podoba nam sie wynik glosowania? powtarzamy glosowanie.

nie ma kworum, bo nie wszyscy nasi przyszli? czekamy, powtarzamy glosowanie.

nie chca glosowac, a bezczynnie siedza na sali? zmieniamy regulamin.

upierdliwa komisja z upierdliwym pawlakiem wysluchania publicznego chce? zmieniamy przewodniczacego, wpierw zmieniajac komisje.

senatorzy chcieliby zaglosowac za zmianami w ustawie lustracyjnej? potrzebujemy maszynki do produkcji igrzysk i outowania opozycji, zarzadzamy dyscypline partyjna.

przyszedl macierewicz do trwam i naoplatal glupot? paziwiom uwidim, moze dowody sie znajda a moze nie, poza tym nie mowil o sluzbach sowieckich, tylko polskich, i nie o wiekszosci tylko o olechowskim, o co chodzi, przeciez to nasz minister, wiec zamiatamy pod dywan. a w ogole, jesli fakty przecza teorii, tym gorzej dla faktow.

pani basia nie zrozumiala subtelnosci audycji janiszewskiego? posylamy do toka policje.

przyszlo spoleczenstwo i w wysluchaniu publicznym zglanowalo nasz projekt niwu? a co nas obchodzi spoleczenstwo? teraz kurwa my. spieprzaj dziadu.

polska racja stanu? nie wyglupiajmy sie. panstwo to piss. przewodnia sila narodu.

to nie jest tak, ze nie bylo wiadomo, ze to zalatuje. trupem. trupem, ktorego doskonale znamy, bosmy go cwiczyli, jako spoleczenstwo, przez lat kilkadziesiat. niektorzy tak doskonale sie wycwiczyli, ze teraz jedni, ci w polityce swietnie sobie radza z odnosnymi metodami, a drudzy, ciemny lud, to kupuje. az furczy.

nie musi rozumiec. nawet lepiej, zeby nie rozumial. nie moze wiedziec, ze ma jakies prawa, zreszta jakie prawa, przeciez jednostka niczym jest i bzdura. w porownaniu z narodem. w ogole lepiej, zeby nie myslal za duzo, my mu wyliczymy, co ma jesc, co ma nosic, co ma czytac, ogladac, z kim sie spotykac i jak pieprzyc. bo przeciez ciemny lud tego nie wie. w ciemnym ludzie nie ma samego dobra, ani ono nawet w nim nie wygrywa. ale ciemny lud jest nam niezbywalnie potrzebny. potrzebujemy go, ciemnego bardziej niz ludu, wiec skrupulatnie holubimy jego roszczeniowosc, nieporadnosc, bezmyslnosc, biernosc, miernosc, skarlaly do fundamentalizmu katolicyzm, narodowe leki i resentymenty, romantyczny patriotyzm. trzeba dac sie zabic niemcom w powstaniu, kto by myslal o placeniu podatkow. gospodarka, glupcze? jaka gospodarka, przeciez tu trzeba lustrowac, lustrowac, lustrowac, i tropic uklad, stolik, lze-elity, lumpen-inteligencje, front obrony przestepcow i wrogow ludu. i platforme, nie zapominamy o platformie. wszystkich tych warcholow i wichrzycieli wezmiemy za ryje. zaplaca za wszystkie zbrodnie przeciw ludowej ojczyznie, tfu... czwartej erpe.

guzik, uwzgledniajac dorobek pissu z ostanich czterech dni, przychyla sie do opinii wyrazonych na blogu fraglesow i azraela, ze jedynym wyjsciem dla opozycji jest natychmiastowe zlozenie mandatow. po prostu, z tymi kolegami nie da sie demokratycznie, a dalsze uczeszczanie do cyrku na wiejskiej legitymizuje te autorytarne zapedy. bo demokracja albo jest, albo jej nie ma. a jak jej nie ma, to nie ma co czarowac, jak panowie tusk, olejniczak i pawlak czynia, ze jest. niech powiedza wyraznie: to sa jaja z demokracji. i rzuca legitymacja, tfu, mandatem o stol.
03:47, goffythedog
Link Komentarze (7) »
środa, 23 sierpnia 2006
- dlaczego oni mowia o nas oni, kiedy my mowimy o nich my?
guzik ma od dluzszego czasy recepte na uzdrowienie polskiej oswiaty. moze sukces nie przyjdzie od razu, ale po chwili - dwoch miesiacach? - juz moze zadzialac. guzik zdradzi, nawet nie mojemu ministrowi, swoj iscie rewolucyjny pomysl, ktory daje sie ujac w dwoch slowach: zaczac placic. mozna tez w jednym: placic, albo w trzech: nareszcie zaczac placic.

niestety, prostej tej metody panowie od kaganca nie sa w stanie wymyslic, z jeszcze prostszej przyczyny: bo oni nie nauczaja w szkole powszechnej, nie wiedza, jak wyglada magiczna tabelka z rozporzadzenia o placeniu, i w ogole z oswiata to sie przez sciane nie macali. coz, koalicja ma w sejmie wiekszosc, wiec koalicja moze wszystko. a przynajmniej tak jej sie wydaje, mam nadzieje, ze za te trzy lata z kawalkiem chlopaki i dziewczeta z tzw. opozycji beda mieli poczucie humoru i odesla co kwietniejsze sztuki via trybunal stanu do pierdla.

ale oczywiscie, panowie od kaganca maja swietne metody na naprawienie oswiaty. jedna z nich bedzie wypierdolenie 11 milionow zlotych na narodowy instytut wychowania /czyt. indoktrynacji/, ktory oprocz zapewnienia pracy za srednio 5200 uznanym autorytetom /zapewne o podobnych zwiazkach z wychowaniem, co ich ewentualni zwierzchnicy/ bedzie tez troszczyl sie o upowszechnianie wzorcow, ujednolicenie metod wychowawczych, pognanie nowoczesnej pedagogiki, wydawanie broszurek, czyli to wszystko, czym zajmowaly sie odnosne instytucje w czasach peerelu. pewnie programy akademii tez sie ujednolici.

guzik jest zdecydowanie przeciwna takim harcom budzetowym, bo przede wszystkim, znacznie bardziej wymierny wychowawczo efekt bedzie mialo wydanie tej kasy na zajecia pozalekcyjne dla dzieciakow, ktore nie maja gdzie sie podziac. bo guzik wie, jak wyglada szkolna praktyka. guzik nie wierzy tez /z przyczyn jak wyzej/ w mozliwosc jednolitego modelu wychowawczego, centralne sterowanie wychowaniem narodowych, a i przymiotnik narodowy wzbudza dziki przestrach guzika, bo z grubsza umie sobie wyobrazic, co milosciwie panujaca nam koalicja wyprodukowac bedzie potrafila.

niestety, podobnego zdania jest spora czesc stowarzyszen oswiatowych, specjalistow od uczenia i nauczycieli tez. bo to praktycy, a w dodatku podatnicy, wiec nic dziwnego, ze sie na takie wyfantazjowywanie ich kasy wsciekaja. zjechali wiec do wyznaczonego miejsca, by dac sie wysluchac publicznie - to taka nowa forma legitymizowania wladzy nowych-starych. pozor, ze sie prowadzi konsultacje spoleczne.

i bylo tak: 'Narodowy Instytut Wychowania będzie albo zagrożeniem dla autonomii szkół, albo instytucją fasadową - przekonywała większość nauczycieli, rodziców, ekspertów od edukacji. Zwolennicy projektu oświatowego koalicji byli w mniejszości. /.../ Po zakończeniu publicznego wysłuchania wiceminister edukacji Mirosław Orzechowski (LPR) zapowiedział, że - mimo głosów nawołujących do wycofania się z projektu - rząd nadal będzie dążył do powołania Narodowego Instytutu Wychowania'.

no to po chuj bylo marnowac czas i energie ludzi?

panstwo kaczysci dali tez popis w cyrku, kiedy podchodzili, niczym studenci do zaliczenia u guzika, do glosowania o zmianach w komisji samorzadowej. bo przypadkiem nie maja tam wiekszosci. obstrukcyjnemu pawlakowi udalo sie wymajstrowac dowcipasek o wysluchaniu publicznym ws. ordynacji samorzadowej, skrojonej na miare koalicji, ktora podzielona na sztuki spodziewa sie przerznac wybory. szczytna idea moglaby zeby na bruku stracic, spadwszy z wysokosci, nie ze ktos protestowac bedzie, ale sie terminarz posypie. jednak piss wie, ze majac w skladzie jurka marka z laska, da rade, bo jak sie zrobi obstrukcja, to sie obstrukcje usunie. nie ma kworum, poczekamy. nie ma dalej, powtorzymy glosowanie. a na koniec, po tym gwalcie zbiorowym na przyzwoitosci, piss ustami osla kuchcinskiego opowiada o tym, ze trzeba wprowadzic zapis zakazujacy uchylania sie od glosowania.

byc moze poslowie opozycji w odpowiedzi na te wyczyny panow kaczystow powinni zlozyc mandaty. w komplecie. te cuda na kiju miesiac temu, jak sie temat zaczal, byly przez moment smieszne, jesli smieszne moze byc to, ze przy calej sali nie ma kworum, bo trzy opozycyjne kluby sa gdzie indziej, ale tylko karta do glosowania. teraz to po prostu granda i malina, i godzenie w polska racje stanu. tak sie nie godzi, panowie kaczysci.

gdyby jeszcze ktos, moze pan marciniak z tefauenu /na marginesie: dzis guzik popadl w zachwyt/, podjal sie wytlumaczenia quasi-rzadowi i akrobatom z wiejskiej, co znaczy polska racja stanu...

guzik zaanonsuje tez, ze sprzeciw wobec poczynan na temat ordynacji stopniowo wykluwa inicjatywe akcja obywatelska, jesli ktos jeszcze nie wie, o co chodzi, linkuje.

text o wysluchaniu: http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,3566276.html
akcja obywatelska: http://akcjaobywatelska.wordpress.com/
01:47, goffythedog
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 sierpnia 2006
klamstwa. historia po Holokauscie
guzik otworzyl dziob ze zdumienia, jak walesa z klasykiem od ciemnego ludu wzieli sie za lansowanie obrazenia na grassa. nijak nie rozumie, jakim cudem rozpetalo sie pieklo - pietnastolatek w trzeciej rzeszy, indoktrynowany ze wszech stron, skad mial wiedziec o zbrodniach wojennych? zglosil sie do wojska, wcielili go do, juz nie elitarnej i czysto aryjskiej, dywizji waffen ss. kropka. przyznal sie w roku 1945 amerykanom. pozniej nie eksponowal owego elementu zyciorysu swego, ale pisal i mowil. bo go poinformowali.

klasykowi od marketingu nie przeszkadza nazi-fant, nadal na stolcu nieniepokojony, ktory w sredniej szkole, i starszym od grassa w interesujacym nas okresie bedac, brak aktywny udzial w wydawaniu neonazistowskiej gazetki. absolwent podstawowki winien byc zaopatrzony w wiedze, czym byl Holokaust. w liceum wiedze nalezy poszerzac. ale widac nazi-fantowi wiedza, ktora byl obowiazany posiadac /jesli twierdzi, ze jej nie posiadal, nalezy mu odebrac wszystkie dyplomy i swiadectwa ze swiadectwem ukonczenia podstawowki wlacznie/, nie przeszkadzala w zostaniu neonazista. hm... czy tylko mnie sie wydaje, ze to taka dosc wybiorcza strategia?

a cala historia wydaje sie przyjemnym tlem do zaanonsowania recenzji ksiazki, ktorej guzik do lapy wziac nie zamierza, bo jej lektura z pewnoscia szkodzi. jest to fundamentalnie odkrywcza praca ewy kurek, naukowczyni z wyzszej szkoly umiejetnosci w kielcach. zaiste nader odkrywcze spojrzenie na Holokaust.

teraz nastapi kilka cytatow z recenzji, przy czym guzik uprzedza co wrazliwszych, ze to bedzie hardkor: 'getta „w istocie rzeczy były zbudowanymi w latach 1939-1942 przez polskich Żydów za zgodą okupujących polskie ziemie Niemców autonomicznymi prowincjami żydowskimi”. Żydzi „po raz pierwszy od ponad dwóch tysięcy lat zbudowali zręby struktur żydowskiej państwowości”.

Według Kurek w pierwszych latach okupacji najbardziej zagrożeni byli Polacy, Żydzi zaś delektowali się „autonomiami i izolacją gett. Głodnych wprawdzie i chłodnych, ale z wolną sobotą, żydowskimi tramwajami, własną pocztą, policją teatrami, restauracjami”; „na przełomie 1941/1942 roku czuli się za wzniesionymi przez siebie murami bezpiecznie i otwarcie mówili: »Nie chcemy zbratania z Polakami «”.

W latach 1939-42 Warszawa poza gettem „była ponura i smutna. Żyła w niej ludność zaszczuta niemieckimi łapankami, egzekucjami i wywózkami do obozów koncentracyjnych”. W tym czasie „getto warszawskie ( ) bawiło się” /.../

Ewa Kurek pisze, jakby poza jej świadomością pozostawało, jak wyglądało życie w gettach. Tylko mimochodem wspomina o "nieludzkich warunkach bytowych" w getcie łódzkim. /.../

- Oczywiście, że się w getcie bawiono, co wieczór różne organizacje czytały klasykę polską i żydowską - mówi Marek Edelman, jeden z dowódców Żydowskiej Organizacji Bojowej i powstania w getcie w 1943 r. - Ci ludzie chcieli pozostać ludźmi i dlatego zajmowali się kulturą.

Kurek to jednak nie interesuje, podobnie jak nie interesuje jej prowadzone w getcie tajne nauczanie, badania naukowe ani działalność Janusza Korczaka, który kierował żydowskim Domem Sierot i zginął wraz ze swymi wychowankami wywieziony do Treblinki. Ani nadludzkie wysiłki tych, którzy starali się ratować chorych i umierających, co opisała np. Adina Blady-Szwajger, lekarka z getta: "Na łóżeczkach (...) po troje, czworo dzieci. (...) Dzień pracy coraz dłuższy, coraz większe zmęczenie pielęgniarek, które same słaniając się na nogach, przemywały odleżyny, układały obrzęknięte ciałka na boku" /.../

Z lektury dzienników Czerniakowa Kurek wyciąga wniosek, że "negocjował" z władzami niemieckim "warunki współpracy, po czym natychmiast z jak największą skrupulatnością wprowadzał je w życie".

Kurek pisze tak, jakby nie wiedziała, że "negocjacje" z hitlerowcami polegały na staraniach o poprawę położenia ludności - prezesi rad żydowskich zabiegali choćby o złagodzenie niemieckich okrucieństw. I że Niemcy wielu z nich bili, znieważali, aresztowali; wielu zginęło, gdy się przeciwstawiali.

Kurek dowodzi, że skoro drut kolczasty i mur, którym Niemcy odgrodzili getto, sfinansowali Żydzi, to znaczy to, że izolacja "żydowskiej autonomii" od Polaków "mieściła się w granicach żydowskiej idei". Cytuje słowa Czerniakowa z kwietnia 1940 r.: "Poruszyłem sprawę murów. Dałem materiał"; "za mury zapłacimy" - tak jakby te zapisy w jego dzienniku świadczyć miały o gorliwej współpracy z Niemcami. Pomija takie świadectwa zamkniętych w getcie, jak np. Chaima Arona Kapłana: "Judenrat buduje masowy grób na własny koszt; oczywiście gdyby okupant nie żądał tego, Rada sama z siebie nie wpadłaby na pomysł budowania ufortyfikowanych murów, zamykających własny naród".

Autorka książki cytuje Czerniakowa i Ringelbluma tak, jakby nie rozumiała, że nie mogli oni o wszystkim pisać wprost, że używają ironii lub szyfrują fakty - na wypadek gdyby ich zapiski wpadły w ręce Niemców. Dlatego Czerniaków jawi się w jej ujęciu jako żarliwy niemiecki współpracownik, a nie dźwigający ciężar ogromnej odpowiedzialności człowiek, który reaguje na polecenia Niemców i, w pewnym zakresie, stosuje opór, perswazję, łapówki - byle tylko uratować jak najwięcej rodaków. A Ringelblum staje się piewcą demoralizacji getta, a nie działaczem konspiracji i twórcą bezcennego archiwum. /.../

Ewa Kurek pisze jako o rzeczy "niesłychanej", że do tej pory "do świadomości historyków oraz (...) ogółu społeczeństw dociera jedynie informacja o tym, że wszyscy zamordowani Żydzi byli ofiarami", a "wokół żydowskich katów od dziesięcioleci panuje martwa cisza".'

tyle dluzszego cytatu.

pani kurek zignorowala oczywiste fakty. ot, na przyklad ustawy norymberskie, noc krysztalowa tudziez deklaracje o ostatecznym rozwiazaniu kwestii zydowskiej. pani kurek nie przeczytala ze zrozumieniem nie tylko materialow, na ktorych swe naukowe dywagacje oparla, ale tez podrecznikow historii. pani kurek nie przeczytala ani slowa, zapewne, z calkiem sporej juz literatury filozoficznej, poswieconej Holokaustowi. w liceum, jak pewnie i nazi-fant, nie przeczytala ze zrozumieniem opowiadan nalkowskiej czy borowskiego, a nawet jesli je przesylabizowala, nie ogarnela znaczenia frazy: 'miedzy jednym a drugim kornerem zagazowano piec tysiecy ludzi'.

pani kurek zignorowala tez swiadectwa z gett, czynione zarowno przez zydow, jak nazistow. nie, zeby trzeba bylo prowadzic badania zrodlowe nad skomplikowanymi tekstami, wystarczy przemyslec juz istniejace interpretacje.

jest znakomity film dariusza jablonskiego 'fotoamator', osnuty wokol kolorowych slajdow waltera geneweina z lodzkiego getta. genewein byl ksiegowym, i z buchalterska skrupulatnoscia opisywal, jak funkcjonowalo getto. probowano zamaskowac fakt, ze to bynajmniej nie jest 'male, zydowskie miasteczko', ktorym mialo byc dla potrzeb nazistowskiej propagandy. to nazisci chcieli, by powstalo wrazenie, ze to ot, tak, po prostu, mieszkaja sobie zydzi w wydzielonym miasteczku. prawie jak wczasy. i produkuja, produkuja dobra. bynajmniej nie przyznawali sie, ze ta praca miala posluzyc do wyniszczenia mieszkancow. slajdy geneweina byly rodzajem marketingowej zagrywki - pamietajmy, ze getto to byl tez zaklad produkcyjny, ktory do funckjonowania potrzebowal zamowien. zestawienie owych odnalezionych w wiedenskim antykwariacie slajdow z dokumentami niemieckimi i opowiescia lekarza z getta, daje wstrzasajacy efekt. slajdy geneweina mialy tez szczegolna ceche, na ktora agfie /producent materialow/ skarzyl sie autor - po wywolaniu przybieraly brzydka, brunatna barwe. widac krew ofiar, ktora pojawiala sie na obrazie, do pani kurek nie apeluje.

jest tez znakomity spektakl komuny otwock 'perechodnik/bauman'. oparty na podstawie pamietnikow policjanta z otwockiego getta, ktory w dniu likwidacji getta odprowadzil zone i dziecko na plac stracen oraz fragmentach textow o Zagladzie baumana, arendt i innych. spektakl przewrotny, rozpoczynajacy od wskazania na przedwojenny antysemityzm, prowadzacy do pointy, ktora powoduje, ze nie mozna odpowiedziec na pytanie stawiane przez bohatera-perechodnika: czy jestem skurwysynem? nie mozna, bo czlowiek postawiony w sytuacji, w ktorej nie ma dobrego wyboru, wybiera tak, by przetrwac.

pani kurek, jak nazi-fant i klasyk od marketingu, obowiazana jest to wszystko wiedziec. pani kurek pisze ksiazke o tym, jak to zydzi chcieli sobie, kosztem tej biednej polskiej ludnosci, zalozyc swoje panstwo w panstwie. i jak swietnie sie przy tym bawili. pani kurek klamie, ubierajac swoj antysemicki wywod w aparat naukowy i nazywajac habilitacja. panstwo historycy z kulu sie polapali w belkocie i praca wymagan nie spelnia. niemniej, mozna spytac, skad pani kurek ma doktorat. biogram na stronie wyborczej watpliwosci rozwiewa: 'U schyłku lat 80. obroniła na KUL-u doktorat o udziale żeńskich zgromadzeń zakonnych w akcji ratowania dzieci żydowskich podczas okupacji'. ha! figura zyda-kata i mit polki ratujacej zydowskie dzieci blisko ze soba sasiaduja.

nazi-fant nie jest w swoich pogladach, jako i pani kurek, odosobniony. jak lapidarnie ujal rzecz niejaki ryszard bender, profesor historii, a takze, przez was i przeze mnie utrzymywany senator erpe, 'Oświęcim nie był obozem zagłady, lecz obozem pracy. Żydzi, Cyganie i inni byli tam niszczeni ciężką pracą; zresztą nie zawsze ciężką i nie zawsze byli niszczeni'. nie slyszalam, zeby ktos pozwal tego inteligenta juz-nie-katolickiego do sadu za objawienie owej madrosci, w cywilizowanym swiecie nazywanej klamstwem oswiecimskim.

guzik pragnie pani kurek przypomniec, ze zydzi zaplacili nie tylko za drut kolczasty getta. zaplacili tez za wycieczke do gazu - ktos musial przeciez uiscic biurom podrozy i kolei oplaty za przewiezienie zydow. Holokaust nie mial wlasnego budzetu, a jak kazde duze przedsiewziecie, musial sie jakos zbilansowac. i za wycieczke w jedna strone zaplacono. uczynili to sami zydzi, to znaczy, zaplacono z ich konfiskowanych majatkow. w tej perspektywie wypowiedz pana z elpeeru nabiera nieoczekiwanie nowego sensu - przeciez nikt nie zaplacilby za wywozke do obozu zaglady? no to o co chodzi?

czy o tym bedzie drugie podejscie pani kurek do habilitacji?

recenzja gw: http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,3558299.html?as=1&ias=2&startsz=x
03:37, goffythedog
Link Komentarze (7) »
sobota, 19 sierpnia 2006
krecimy sie w kolko, czyli abc aids
guzik musi, no musi sie podzielic odkryciem: http://www.senat.pl/k6/agenda/seminar/060424.pdf. materialy z konferencji, jaka uskutecznili panstwo senatorowie na temat profilaktyki ryzykownych zachowan seksualnych wsrod mlodziezy.

zaproszono dwoch panow ekspertow zza wielkiej wody, z ktorych jeden jest antropologiem kultury, i jeszcze pare autorytetow lokalnych, by gledzic /wybor luzny i motywowany poziomem wkurwienia podczas wynotowywaniu smaczkow/:

ze prezerwatywa nie chroni przed hiv, a jedynie znacznie zmniejsza ryzyko zakazenia hiv,

ze nalezy ze wspolzyciem seksualnym czekac do slubu, co bylo haslem lansowanym w ugandzie /gdzie metoda abc zmniejszono ilosc zakazen/, kierowanym glownie do kobiet,

ze profilaktyka aids powinna koncentrowac sie na namawianiu do wstrzemiezliwosci i wiernosci, a o prezerwatywach to mozna napomknac, bo jak juz sie powie o gumkach, to mlodziez uwierzy, ze sa stuprocentowo skuteczne i bedzie podejmowac wiecej przypadkowych kontaktow,

ze trwaly zwiazek dwojga osob to jedyny zdrowy kontekst wspolzycia seksualnego,

ze wychowanie seksualne i prorodzinne to jedno /z wychowaniem w dziedzinie seksualnosci i wychowaniem do miloscci na spolke/,

ze bezstronne przekazywanie wiedzy o seksualnosci jest bezskuteczne, bo trzeba motywowac czyli wychowywac w okreslonym kierunku, za zgoda rodzicow,

ze jak rodzice sa konserwatywnie nastawieni do seksu to dzieci rzadziej sie wczesnie inicjuja, podobnie jak dzieci majace dobre wyniki w nauce,
ze osoby, ktore wczesniej podejmuja wspolzycie seksualne maja negatywny stosunek do plodnosci i posiadania dzieci,

ze w san francisko aids wystepuje glownie wsrod gejow,

ze ten wadliwy, bo skoncentrowany na gumce model profilaktyki wzial sie stad, ze aktywisci homoseksualni domagali sie, zeby nie moralizowac, tylko informowac, i ze nie pozwali na przeszkadzanie w wolnosci seksualnej /tu przypis: kiedy pojawila sie epidemia, i w usa i w uk rzad mial doglebnie gdzies profilaktyke, i zabral sie za nia, jak i za np. wprowadzanie nowych metod terapii wskutek naciskow grup aktywistow homoseksualnych, ktorych wczesniej jako zaraze i sodome mial gleboko w rzyci/,

ze narkomani stosujacy narkotyki dozylni, prostytutki i mezczyzni utrzymujacy kontakty seksualne z mezczyznami sa grupami szczegolnie narazonymi /w org. universally vulnerable!!/ na zakazenie, z przyczyn behawioralnych i biologicznych, w innym miejscu, w odniesieniu do dwoch ostatnich - samego sposobu korzystania z seksu,

i tak dalej i tak dalej, bite 103 strony stenogramu.

szlag mnie trafil. nie dosc, ze brednie, to za moje pieniadze.

i na poprawe humoru, co pisza w podrecznikach do wychowania do zycia w rodzinie o aids, ktorego nalezy omowic tez aspekt spoleczny i etyczny.

dluzszy cytat: 'Po drugie, tylko dwa podręczniki rzetelnie i bez manipulacji informują o znaczeniu prezerwatywy w profilaktyce AIDS. Z reguły autorzy przestrzegają, że prezerwatywa nie chroni przed AIDS w stu procentach i nie podają bliższych danych. Mamy tu znów do czynienia ze strategią zastraszania, a uczniom sugeruje się, że prezerwatywa to zabezpieczenie nieskuteczne, co jest nieprawdą. Kuriozalnym przykładem takiej strategii jest fragment z podręcznika Wydawnictwa „Rubikon": „Przyjmując dla prezerwatywy PI = 5, jeden chory na AIDS mężczyzna może w ciągu roku zarazić 35 kobiet, pomimo stałego stosowania prezerwatywy". Wyliczenia te są wzięte z sufitu, jeżeli nie wiadomo, jak często współżyje ów mężczyzna ani jakie jest prawdopodobieństwo zrażenia aż tylu partnerek. Pseudonaukowy styl – autorzy przytaczają zdanie lekarza – sprawia, że zarówno lęk przed seksem, jak i wynikające z niego sugestie moralne zyskują status obaw potwierdzonych autorytetem nowoczesnej wiedzy. Informacjom tym towarzyszą w większości podręczników zapewnienia, że jedyną skuteczną metodą ochrony przed zarażeniem jest całkowita wstrzemięźliwość seksualna albo wzajemnie wierne małżeństwo. W jednym z podręczników czytamy nawet, że „z punktu widzenia epidemiologii AIDS niewątpliwie najskuteczniejszy byłby powrót do tradycyjnej moralności, w której jedynym właściwym polem aktywności seksualnej jest wzajemnie wierne małżeństwo". O seksie pozamałżeńskim mówi się w kategoriach występku: „Każdy człowiek, który dopuścił się nierozważnego, ryzykownego kontaktu..."; albo: „Antykoncepcja jedynie zmniejsza częstotliwość występowania fizycznych skutków nieodpowiedzialnego współżycia seksualnego (niechciana ciąża, choroby przenoszone drogą płciową, AIDS). Nie chroni natomiast w ogóle przed ranami psychicznymi, moralnymi i społecznymi współżycia przed- czy pozamałżeńskiego" (podkreślenia K.Ch. i T.Ż.). Nic dziwnego, że badania prowadzone przez MEN wykazały, że zmniejsza się grupa osób uznających prezerwatywę za skuteczną ochronę przed HIV (z 9 do 3%), a także spada przyzwolenie uczniów na użycie środków antykoncepcyjnych (z 90 do 82%; dane za GW 28-29 lutego 2004).'

calosc niezwykle pouczajacego tekstu o potworku, jakim jest wychowanie do zycia w rodzinie, tu: http://or.icm.edu.pl/edukacja/seks.html

nosz kfuck, powiedzial guzik po zapoznaniu sie z wyzej wspomnianymi materialami.
03:35, goffythedog
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 sierpnia 2006
to bylo dementi
guzik w poniedzialek, jak co poniedzialek, powedrowal byl do sklepu, aby droga kupna nabyc egzemplarz gazetki, celem przeczytania swej ulubionej rubryki to byl tydzien. no i zdumial sie okrutnie.

otoz: zdazylo sie, ze kilku wariatow z misja postanowilo zabic kilka tysiecy bez misji. rozgorzala dyskusja o tym, skad sie wariaci biora oraz co zrobic, zeby jednak sie nie brali. odpowiedzi, ktora pozwolilaby cosik przedsiewziac na zas nie ma. pomyslow duzo, a terrorysci jak siedzieli i cichcem kombinowali, co by tu jutro wysadzic, tak siedza i cichcem kombinuja.

ze szanowny pan redaktor lis w tej dziedzinie z pewnoscia wyrazi wielki i nieklamany entuzjazm dla dzialan zdecydowanie zdecydowanych, to guzik wiedzial i bez czytania. i ze spostponuje tych, co niewlasciwie tlumacza przyczyny pojawienia sie wariotow z misja tez. natomiast nie spodziewal sie, ze z poczucia obowizku mozna wykonac dementi tego, czego sie nie zamierzalo powiedziec.

tu guzik zacytuje: 'Pomstując na polityczną poprawność w wersji zachodnioeuropejskiej, chciałbym profilaktycznie dać odpór naszym domorosłym fundamentalistom spod innego znaku, którzy uważają, że w Polsce wyłącznie kwestią politycznej poprawności jest potępianie antysemityzmu i opowiadanie się za prawami, na przykład homoseksualistów. Nie, u nas nie jest to kwestia żadnej politycznej poprawności, lecz kwestia obrony podstawowych wartości. Obrony, która nie otworzy wrót fundamentalistom, ale ich powstrzyma'.

nowy to zaiste obyczaj, swiadczacy skadinad o wyczuciu zwyczajow lokalnych fundamentalistow.

i teraz najlepsze. lud prosty, ktory odwiedza tlumnie forum znienawidzonej gazeta.pl, sfukal nieprzytomnie szanownego pana redaktora za to odniesienie. ze to zidiocenie tudziez, tu guzik zacytuje z forum: 'Poprawnosc polityczna to jeden z elementow tworzenia "dominacji kulturowej" lewactwa, czyli krok po kroku wypierania "tradycji" w imie "postepu". Oparta na wierze, ze to co mowimy ksztaltuje to co myslimy - w sensie najscislejszym nowomowa calkowicie analogiczna do Orwellowskiej. Strategia "dominacji kulturowej" zastepuje jako skuteczniejsza strzaly w tyl glowy, prowadzac do tego samego celu - uczynienia ludzi "wolnymi". Nic z zadnymi walkami z "dyskryminacjami" nie ma ona wspolnego.'

ha! poznaj swojego fundamentaliste!

calosc wywodu o adwokatach diabla tu: http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,3547332.html
03:05, goffythedog
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 sierpnia 2006
z obronca rzycia w tle
guzik wyhynal.

kubki po kawie wyniosl do kuchni. na smietnik wyniosl stosik puszek i butelek po coca coli i redbullu. doktorat wyniosl gdzie trzeba. i rozejrzal sie, co tez w szerokim swiecie ciekawego. ze zdumienia nie odmeldowal sie na blogu.

po wyhynieciu guzik odnotowal najulubienszy paradoks, zgloszony na jednym oddechu przez giertychjugend: otoz mozna byc obronca zycia nawolujac do zabijania. ze blizni nie widza tu pewnej, hm..., sprzecznosci, to juz guzik nie czai. no ale nie widza, elpeeer ma swoje siedem minut i czterdziesci trzy sekundy uwagi, ktora bardziej niz w kraju odnotowywana jest zreszta zagranica, na zgnilym liberalnym zachodzie, co on nie chce, by do wartosci europejskich dopisac kaes. w kartoflandii blysnela wicekaczka poparciem dla kaesa, wiec wychodzi, ze nie wszyscy przerobili lekcje z wykreslania kaesa z asortymentu praktyk sadowniczych. w zasadzie mottem mogloby stac sie slawetne freudowskie przejezyczenie - im rzeczywiscie nie da sie wytlumaczyc, ze biale jest biale a czarne jest czarne. ni chuja.

babranie w ordynacji jest rownie klawe, choc tu guzik zgadza sie z opiniotworcza gazeta nie, ze piss sie na tym przejedzie. ale nic nie bije najnowszego serialu pt. lustracja. mozemy ogladac miny zyty i plecy kolegow esbekow. serial ma wartosc pogladowa takze w tym sensie, ze ci, ktorzy z racji wieku - jak guzik na przyklad - nie pamietaja wystawiania swiadectw moralnosci przez esbekow, teraz moga sobie na to popatrzec, az milo. plus dla ustawodawcy, ze podobnie jak guzik mysli, ze to troche obrazliwe. postanowil wiec to rozwiazac, za przyznanie sie do sfalszowania teczusi, esbekowi naleza sie trzy latka - juz nikt sie nie przyzna, bedzie jedna sfalszowana teczusia i jedna fikcyjna w calym ipeenie, a zabawka do lania po lbach dzialac znakomicie. na polu szerokim i dowolnie dobranym.

bedzie mozna kogo trzeba zdzielic teczka, teczusia, teczuchna najmilejsza, jak nic w niej nie ma, to sie dorobi, przeciez ozi mogl byc kazdy, nawet jak kupowal chlebek i dzemik w sklepie na rogu. wiec kazdego zalatwimy teczka, teczusia, teczuchna przepiekna. na razie bowiem sa do dyspozycji przecieki tudziez niesmiale proby oddzialywania na pracodawcow prywatnych, a oni czasem brykaja zupelnie nie w te strone, co by rysiu cz. chcial. nowa moda wsrod politykow, szerzaca sie z sila wodospadu /patrz wynurzenia kazia pacynkiewicza/ ma te wade, ze niektorzy czytuja te pamietniczki w sieci web. i pozniej sie pismaki goraczkuja, ze eurodeputowany z koalicyjnej samoobrony w swoim dzienniczku intymnym opisuje, ze jak pewien pan bedzie chcial dalej robic interesy w sektorze kontrolowanym przez quasi-rzad, to bedzie musial innego pana, za rzadko sie gryzacego w jezyk, wyjebac na ryja.

guzika najbardziej w calym ambarasie interesuje, czy pan eurodeputowany rozumie, co napisal. bo szczerosc to niebywala, przyznacie panstwo?

dysertacja nie pokonala zapalu guzika. prasowka stopniowo pokonuje - guzik rozpoczal, na wszelki wypadek, rozgladanie sie za jakims post doc w jakims cywilizowanym kraju. o ile go przed obrona nie zlustruja teraz kurwa moralisci.

ps. guzik zaraz jak skonczyl sie uzewnetrzniac, znalazl takie oto cudo: paluszek z cymanskim bedzie dyscyplinowac mlodziezowke partyjna za to, ze brzydko mowia o homoseksualistach. ciekawe jak mu pojdzie. material dla odpornych: http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3532930.html
01:42, goffythedog
Link Komentarze (2) »