RSS
piątek, 31 marca 2006
le ma
le madame wyeksmitowana.
strajkujacy wywleczeni brutalnie.
dzis, 19, przed le madame male lub duze demo antykacze.

ze zniczami.
guzik jest w stolicy, wiec bedzie.
13:46, goffythedog
Link Dodaj komentarz »
jan p. ciag dalszy
guzik przekopiowal /troche skracajac/ z pewnej listy dyskusyjnej:

'Szanowni Państwo,
pragnę wyrazić oburzenie postępowaniem redaktora Jana Pospieszalskiego i osób przygotowujących program "Warto rozmawiać", które wielokrotnie dopuściły się złamania Zasad Etyki Dziennikarskiej TVP, kodeksu etyki dziennikarskiej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz Kodeksu Etyki Dziennikarzy.
W programie "Szkoła tolerancji" /27.03.2005, TVP2/ wykorzystano nagraną kilka dni wcześniej wypowiedź prezesa Kampanii Przeciw Homofobii Roberta Biedronia w sprawie wycofania zaproszenia go do liceum im. Reytana w Warszawie. Przeprowadzający wywiad nie poinformowali Biedronia, w jakim programie zostaną wyemitowane jego słowa, co stanowi pogwałcenie punktu 4 i 6 Zasad Etyki Dziennikarskiej TVP.
Na wstępie Pospieszalski powiedział: "Na lekcjach tolerancji i profilaktyki przeciw AIDS, które odbywają się w szkołach bez obecności nauczycieli i rodziców, pogadanki prowadzą gejowscy aktywiści. Może państwo chcecie dowiedzieć się tego, czego wasze dzieci dowiedziały się już w szkole?". W dalszej części programu zestawiono przypadek Warsztatów Profilaktyki HIV-AIDS odbywających się kilka miesięcy temu w Urzędzie miasta Krakowa, a nie w szkole, z zaproszeniem Biedronia do liceum im. Reytana, co było oczywistą manipulacją. Prowadzący wiedział z nagranej wypowiedzi Biedronia, że przedmiotem działalności KPH nie jest edukacja seksualna; mimo to kilkakrotnie stwierdzał że "sprawa warsztatów w Krakowie i spotkanie w Reytanie mogą być analogiczne" i że Biedroń mógłby podczas niego "propagować techniki homoseksualne" oraz że "nie wie, czy (Biedroń) nie chciałby o tym (edukacji seksualnej) mówić" (w odpowiedzi na protest prof. Wojciecha Sadurskiego).
Także inne wypowiedzi Pospieszalskiego dowodzą, że jego zamiarem była manipulacja, prowadząca do usprawiedliwienia decyzji dyrekcji liceum im. Reytana tym, co zdarzyło się w Krakowie. Dowodzi tego pokazywanie ulotki "Żyj namiętnie kochaj się bezpiecznie", wydanej przez
nieistniejące już Stowarzyszenie Grup Lambda w trakcie wypowiedzi Biedronia. Nie została ona pokazana Biedroniowi, natomiast w programie nie pokazano żadnej ulotki KPH, mimo że zostały one zabrane przez przygotowujących program. Takie postępowanie było zniekształceniem wypowiedzi Biedronia, czyli naruszeniem punktu 6 i 4 Zasad Etyki Dziennikarskiej TVP.
Użyte w programie wypowiedzi Roberta Biedronia zostały dowolnie skrócone,
zestawione z fragmentów i pozbawione kontekstu. Np.: "Może dobrze byłoby, abyśmy w końcu zaczęli rozmawiać w polskich szkołach o seksie. Przecież ta młodzież nie tylko chce rozmawiać o seksie, nie tylko szuka informacji o seksie, ale również zaczyna uprawiać ten seks. Może dobrze by było, aby zaczęła uprawiać seks bezpieczniej. (cięcie) Ja myślę, że jeśli chodzi o tę konkretną ulotkę to ona nie była z żaden sposób obsceniczna. (cięcie) Trzeba pamiętać, że aby dotrzeć do młodzieży, żeby przekaz był zrozumiały dla niej, musimy mówić językiem, jakim stara się mówić młodzież, to musi być język zrozumiały dla młodzieży, język atrakcyjny dla nich, żeby oni sięgnęli po tę ulotkę, żeby zapamiętali treści zawarte w tej ulotce, a później z tych treści skorzystali." W ten sposób w wypowiedź na temat edukacji seksualnej wmontowano zdanie wypowiedziane w zupełnie innym kontekście. Biedroń wyraźnie zaznaczył, że wzmiankowana ulotka
skierowana jest do środowiska dorosłych mężczyzn homoseksualnych i nie powinna być przekazywana licealistom. Podkreślił, że każdy tego typu materiał powinien być skonsultowany z gronem pedagogicznym. Pozostała część jego wypowiedzi była odpowiedzią na pytanie o konieczność edukacji seksualnej oraz o sposób rozmowy z licealistami na ten temat. Poprzez tą oczywistą manipulację, jego wypowiedź została całkowicie wypaczona i pozbawiona kontekstu. Stanowi to oczywiste naruszenie punktu 4 Zasad Etyki Dziennikarskiej TVP.
Pospieszalski nie prostował nieprawdziwych oskarżeń Joanny Najfeld wobec Biedronia o to, że jest "skazanym wyrokiem za znieważanie katolików", podczas gdy wyrok Sądu Rejonowego w Elblągu wydany w trybie nakazowym został zaskarżony i uchylony, o czym informowały media. Najfeld porównała osoby homoseksualne uczące o HIV/AIDS do kryminalistów prowadzących lekcje o kodeksie karnym, co także nie wywołało żadnej reakcji prowadzącego, podobnie jak wypowiedziane na końcu programu opinie Najfeld zrównujące osoby homoseksualne z pedofilami. Także stwierdzenia prof. Aleksandra Nalaskowskiego jak "tolerancja na poziomie zwieraczy" oraz dyrektora szkoły Andrzeja Mazana: "stosunki homoseksualne są zachowaniami egoistycznymi" były milcząco akceptowane przez prowadzącego.
Pospieszalski naruszył punkt 2 Zasad Etyki Dziennikarskiej TVP. Działał również wbrew punktowi 11 Zasad Etyki Dziennikarskiej TVP. Pospieszalski dopuścił do przypisania nieprawdziwych intencji organizacjom działającym na rzecz osób homoseksualnych oraz nie reagował na dyskryminujące wypowiedzi.Nie wyemitowano też żadnego materiału, który informowałby, czym zajmują się organizacje gejowsko-lesbijskie. Nie dołożono starań, aby w obiektywnie i rzetelnie przedstawić zagadnienie, które było przedmiotem programu. Naruszono zasadę niedyskryminacji poprzez zestawienie ze sobą działań organizacji LGBT na rzecz praw człowieka z postulatem legalizacji czynu przestępczego, jakim jest pedofilia.
Zgodnie z punktem 3 Zasad Etyki Dziennikarskiej TVP domagam się sprostowania przez Pospieszalskiego wszystkich nieprawdziwych treści, które znalazły się w jego programie "Szkoła tolerancji" oraz przeproszenia osób, których uczucia zostały urażone.
Z poważaniem'

adresy:
komisja_etyki@waw.tvp.pl,
mbajer@go2.pl,
przewodniczaca@krrit.gov.pl
13:36, goffythedog
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 marca 2006
polska wersja clause 28
guzik dzis dyskutowal ze studentkami i studentami na temat textu sontag o aids. i oto przychodzi do domku, robi prasowke - i bec, tak tak, oto niemal clause 28. ha! wraca sprawa ulotek lambdy. guzik nie widzial najnowszego dziela jana p., bo odkad p. przysnil mu sie jako personifikacja zla, zabobonnie unika nie-warto rozmawiac.

niemniej wystepuje opis, autorstwa mikolaja lizuta. co lepsze fragmenty:
'Na początku programu Jan Pospieszalski powiedział z przejęciem: - Na lekcjach tolerancji i profilaktyki przeciw AIDS, które odbywają się w szkołach bez obecności nauczycieli i rodziców, pogadanki prowadzą gejowscy aktywiści. /.../ Głos zabrała Joanna Najfold: - Dlaczego o zagrożeniach związanych z HIV ma nauczać grupa najbardziej narażona na zakażenie? Przecież to tak, jakby kryminaliści prowadzili lekcje na temat prawa karnego.
- Pani się powinna wstydzić - skwitował to porównanie Sadurski. /.../
Na telebimie pojawiły się cytaty z ulotki: "Seks bezpieczny męsko-męski to wiele urozmaiconych technik obejmujących podniecające rozmowy; powierzchowne i głębokie pocałunki; pieszczoty, masaż; wzajemna masturbacja; wytrysk na skórę partnera".
Profesor prawa Marian Filar mówił z lekkim zażenowaniem: - Unikałbym takiej prostej technologii. Ona przecież przychodzi sama, z natury. Nie znaczy to, że młodzież w szkole nie powinna uczyć się o orientacjach płciowych.
Pospieszalski pokazał resztę ulotki: "Lizanie odbytu pod warunkiem, że w jego okolicach nie ma krwawień; zabawy obejmujące kontakt z moczem lub kałem (tu jednak istnieje ryzyko przeniesienia innych chorób; penetrowanie odbytu dłonią przy użyciu gumowej rękawiczki, ewentualnie prezerwatywy".
- To obrzydliwe - stwierdził Sadurski. - Nie można jednak tego mieszać z ideą spotkań z aktywistami gejowskimi, których celem jest walka z homofobią.
Oburzony był też Marian Filar: - Wypisywanie głupstw na ulotkach jest nie do obrony, ale co to ma wspólnego z tolerancją?/.../
Jego wypowiedź skwitował Kamil Sipowicz: - Te ulotki nie nadają się do szkoły, ale do hardcore'owego klubu dla gejów. Kampania przeciw Homofobii powinna wysyłać do młodzieży kogoś mniej radykalnego, bo pan Biedroń nie walczy z homofobią, ale ją pogłębia.'

calosc: http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3242946.html

na wspomnianym nieformalnym seminarium dzis zastanawialismy sie, na ile w polsce przyswojone jest pojecie 'ryzykownych zachowan'. okazuje sie, ze myslenie kategoriami 'grup ryzyka' ma sie kwitnaco, ze pointuje sie nie merytoryczny absurd wypowiedzi pani najfold, ale porownanie. nosz kurwa

teraz komentarz z reguly przytomnego pana pacewicza:

'Uważam, że zapobieganie AIDS jest sprawą fundamentalną. A jednak jestem przeciwny, by ulotki wydane przez stowarzyszenie Lambda trafiały do uczniów.
Takie ulotki - wyspecjalizowane poradniki dla gejów, jak uniknąć AIDS - są z pewnością potrzebne gejom i powinny być propagowane w środowiskach homoseksualnych. Mogą też być dostępne w poradniach seksuologicznych, mogą nimi dysponować lekarze pierwszego kontaktu itp.
Nie powinny trafiać do osób nieletnich na zasadzie ogólnej prewencji przed AIDS. I to pomimo tego, że wśród takich osób - statystycznie rzecz biorąc - są potencjalni homoseksualiści.
Nie powinny z dwóch co najmniej powodów.
Treści seksualne tak dosłowne, jak opis "lizania okolic odbytu", należą do kulturowego tabu. I to zastrzeżenie dotyczyłoby także szczegółowych instrukcji heteroseksualnych - zresztą wiele technik erotycznych jest wspólnych dla obu orientacji.
Po drugie, wszelkie treści seksualne mają w sobie coś lepkiego, przyklejają się do wyobraźni. Jest normalną reakcją, i proszę się jej nie wstydzić, że czytając "takie rzeczy", odczuwamy mieszaninę obrzydzenia i rodzaju niezdrowej fascynacji. Tak to często działa. Ale to oznacza, że ulotka, z założenia prewencyjna, propaguje zachowania seksualne, które tak szczegółowo opisuje. Może kogoś zachęcać do spróbowania. A podsuwanie gejowskiego seksu nastolatkom to gruba przesada.
Trudno pisać ten komentarz. Trudno krytykować aktywność organizacji homoseksualistów w kraju, gdzie tak silny jest głos homofobów, gdzie skrajna prawica obyczajowa odmawia prawa do wszelkiej odmienności. Przy tak ostrym sporze każda krytyka może zostać odczytana jako wyraz nietolerancji. Bardzo bym nie chciał, by tak to odebrali geje, w tym moi znajomi.'

dzielo tu: http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3242958.html

komentarz w calosci, bo krotki. i znowu guzik ma ochote napisac wiele nieparlamentarnych slow, czy oni wszyscy sie z konmi na glowe mieniali czy kurwa jak, jak do cholery mozna prowadzic edukacje seksualna nie mowiac o technikach sexualnych, a prewencje aids nie mowiac, jak sie w jakiej sytuacji zabezpieczyc??
o co chodzi do jasnej anielki z ta niezdrowa fascynacja?? i czy pan pacewicz przypadkiem nie popierdolil propagowania z edukowaniem - to nie hardporno, ale ulotka informacyjna. i za cholere nie umiem obczaic, jakim cudem podsuwanie gejowskiego sexu jest gruba przesada, a co z innym sexem - jest okej??
czy to sie nie nazywa przypadkiem homofobia??

a tu jest rozmowa z biedroniem, ktory powiedzial zupelnie inne rzeczy niz to, co cytowal jan p.: http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3242955.html
ciekawe, co zrobi z jego skarga pani kruk.

tak sie sklada, ze interesuje mnie tworczosc dereka jarmana, ktory zmarl na aids. ostatnie kilka lat zycia spedzil na aktywnosci w organizacjach walczacych z homofobia, takze prawnie usankcjonowana - mysle tu o clause 28, czyli przepisie zabraniajacym 'intencjonalnego promowania' homoseksualizmu w szkolach. bylo to rozumiane jako zakaz uczenia o homoseksualizmie. w okresie epidemii aids, mialo to po prostu smiertelne skutki. jak pisal jarman, jego pokolenie umieralo z powodu niewiedzy, kolejne bedzie umierac z powodu braku informacji.
zastanawiam sie, czy ludzie, ktorzy biora udzial w tych programach, ktorzy artykuluja te kuriozalne sady, naprawde wierza w to, ze jak sie nie pokaze, ze sie mozna pieprzyc dzieciom oficjalnie w szkole, to dzieci pozostana w czystosci az do slubu??
czy oni nie widzieli filmu 'kids'??
dzis w radio puszczali to, co zwykle - czyli piosenki z cyklu czule granie. w tym evergreen pet shop boys /ktorych guzik jest entuzjastka/ it's a sin. ciekawe, czy puszczaliby go tak czesto, jakby wiedzieli, o co chodzi. i ze psb grywali to na imprezach anty-clause 28.
niedawno, jak guzik analizowal teledeysk /by jarman/ do it's a sin, natknal sie na modlitwe w sprawie chorych na aids czy tez dla chorych na aids. i byl tam czarujacy fragment w duchu, panie wybacz mi moj grzech. poniewaz nie sprecyzowano, jaki, guzik wnosi, ze jest nim fakt bycia chorym na aids.
w tym, kurwa, kraju nic sie nie zmienia.
02:46, goffythedog
Link Komentarze (6) »
dziewczynka-ktorej-nie-zgwalcono...
... a dlaczego nie zgwalcono? bo ja wczesniej upito.
komentarz guzika: no kurwa. no kurwa mac.

sprawa jest ohydna. dzieci z gimnazjum urzadzily sobie sylwestra. dzieci z gimnazjum urznely sie jak szpaki, bo alkoholu bylo, jak na sylwestra przystalo, pod dostatkiem. na impreze zaplatal sie sasiad. spodobala mu sie czternastoletnia dziewczynka. poczestowal ja alkoholem, po czym - tak sie dziwnie sklada - dziewczynka stracila przytomnosc. po czym dziewczynke wyniesiono do sasiedniego mieszkania, gdzie kolektywnie poddano ja czynnosciom seksualnym. nie zgwalcono, drodzy panstwo, nie nie. nie ta kwalifikacja czynu.

dziewczynke po drodze, zanim sprawa doszla do organow scigania, kolezanki i koledzy zdazyli zaszczuc. bo to brzydko tak puscic sie z piecioma - tylu sie przyznalo. to, ze generalnie troche nie miala na to wplywu, o czym wszyscy wiedzieli, nie zmienilo sytuacji. dziewczynka wiec probowala podciac sobie zyly. po tym pokapowali sie w szkole, i namowiwszy rodzicow - sic! - do zgloszenia rzeczy policji, popchneli rzecz, gdzie trzeba.

gdzie wszakze trzeba tylko teoretycznie. tu bedzie cytat, uwaga, drastyczne:
'Ale nastolatków o gwałt nie oskarżono. Dlaczego? Karol Mykietyn, szef Prokuratury Rejonowej w Oławie, niechętnie tłumaczy: - Jaki gwałt? Nie było podstaw do takiego oskarżenia. Postępowanie, które prowadziliśmy, dotyczyło wyłącznie doprowadzenia osoby nieletniej do czynów nierządnych, przy czym wykorzystano tu stan ciężkiego upojenia alkoholowego dziewczyny.'
http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,3240517.html

guzik z tego wnioskuje, ze gwalt bedzie tylko wtedy, jak guzik bedzie sie aktywnie bronil. jak ktos go wczesniej zdrowo jebnie w ruda glowke, to gwaltu nie bedzie, bo guzik z nieprzytomnosci sie nie bedzie mogl odgryzac.
no kurwa mac, powtorzmy kolejny raz rozpoznanie redaktora figurskiego.

mozna w tej sprawie napisac do ministra zero oraz jeszcze kilku odnosnych adresatow. list jest tej tresci:

'Szanowny Pani Ministrze!

Wyrażamy swoje oburzenie stwierdzeniem Karola Mykietyny, szefa Prokuratury Rejonowej w Oławie dotyczącym zgwałconej przez grupę nastolatków 14-letniej dziewczynki, przytoczonym w artykule "Zgwałcona i zaszczuta" (Gazeta Wyborcza, 27.03.06).

W wypowiedzi dla Gazety Wyborczej szef prokuratury rejonowej w Oławie stwierdził, że nie ma podstaw do oskarżenia o gwałt. "Postępowanie, które prowadziliśmy, dotyczyło doprowadzenia osoby nieletniej do czynów nierządnych, przy czym wykorzystano tu stan ciężkiego upojenia alkoholowego dziewczyny" - powiedział Karol Mykietyna.

Choć sprawcy gwałtu - rówieśnicy 14-letniej dziewczynki - bez żadnego wstydu i zażenowania opowiadali policji, jak wykorzystali seksualnie nieprzytomną koleżankę (niektórzy nawet kilka razy), nie przekonali szefa Prokuratury Rejonowej w Oławie, że doszło do gwałtu. Nie chcemy nawet myśleć, co musieliby zrobić, żeby określił on ten czyn jako gwałt. Zastanawiamy się jednak, czyje dobro Karol Mykietyna i jego pracownicy mają na uwadze w tym postępowaniu - dziewczynki, którą zgwałcono, czy gwałcicieli? Może szef prokuratury byłby skłonny zmienić kategorię tego brutalnego czynu, gdyby wyobraził sobie na miejscu obcej czternastolatki swoją córkę lub bliską mu kobietę?

Przypominamy, że zgodnie z polskim prawem: "zgwałcenie jest przestępstwem, którego dopuszcza się ten, kto groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego" (art. 197 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie). Artykuł 200 tej samej ustawy mówi: "Kto doprowadza małoletniego poniżej lat 15 do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności, podlega karze pozbawienia wolności od roku do 10 lat".

Według danych statystycznych z policji oskarżonych o gwałt w 2005 roku było 1.183  osób. Jednak nie od dziś wiadomo, że liczby te to jedynie czubek góry lodowej. Ofiarą gwałtu pada w tym kraju wielokrotnie więcej kobiet, ale nie zgłaszają tego faktu policji i nie dochodzą swoich praw, gdyż boją się  tego i wstydzą. Są przekonane, że będą musiały przejść przykrą czy wręcz upokarzającą procedurę zeznań, a sprawcy przestępstwa i tak nie zostaną nie tylko schwytani, ale nawet oskarżeni o gwałt. I znów okazuje się, jak wiele jest w tym prawdy - a w tym wypadku jest to prawda szczególnie okrutna. Przerażające jest to, że wiedza na temat przeciwdziałania przemocy, w tym przemocy seksualnej, jest na żenująco niskim poziomie, zwłaszcza wśród osób, których obowiązkiem jest znajomość prawa i ochrona osób poszkodowanych. Wynikające z tej niewiedzy działania powodują cierpienia kobiet doświadczających przemocy, a brak skuteczności w ściganiu sprawców przyczynia się do utrwalania negatywnych stereotypów dotyczących zachowania kobiet. Dziewczynka, którą zgwałcono, w wyniku zaszczucia przez środowisko, podjęła próbę samobójczą.

Żądamy natychmiastowego odwołania Karola Mykietyny z pełnienia funkcji szefa Prokuratury Rejonowej w Oławie. Przytoczone przez Gazetę Wyborcza słowa szefa prokuratury wskazują na jego brak kompetencji i niezrozumienie prowadzonej sprawy.

Zwracamy się także do Państwa o podjęcie odpowiednich kroków, by sprawa zgwałconej dziewczynki została raz jeszcze rozpatrzona, zaś czyn uznany, zgodnie z faktami, za gwałt. Domagamy się, by gwałciciele zostali ukarani zgodnie z obowiązującym prawem.'

a poslac go mozna z formularza: http://www.feminoteka.pl/list.html
do czego oczywiscie guzik serdecznie namawia.

przy tym kwiecie polskiej mysli prokuratorskiej sprawa wybory rzeczniczki praw dzieci poczetych troche zbladla, choc debata sejmowa bardzo byla klawa do analizy. guzik chcial tez skomentowac text agnieszki graff w wyborczej, ale poprzestanie na zaanonsowaniu:
http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,3235048.html
zubr wystepuje w puszczy, a kobieta w rodzinie. trafne do bolu.
00:14, goffythedog
Link Komentarze (2) »
sobota, 25 marca 2006
wolnosc slowa po raz kolejny
guzik melduje, ze mozna podpisac sie pod listem otwartym licealistow z cervantesa. sprawa jest prosta jak budowa gwozdzia.

pan wiceminister od uczenia postanowil dac odpor silom lewackim, anarchistycznym, pacyfistycznym i ekologicznym
/http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3217050.html/. napisal wiec do kuratorow list, zeby ich do szkol nie wpuszczac pod zadnym pozorem. list mozna przeczytac tu:
http://www.mein.gov.pl/menis_pl/listy_ministra/list_090306.php.

pierwsza spektakularna decyzja bylo odwolanie debaty o wolnosci slowa, ktora po zdarzeniach w reytanie /w ktorym obecnosc gejowskiej istnosci biedronia miala obrazac w srode popielcowa zwlaszcza uczucia religijne/, chcieli zorganizowac uczniowie cervantesa
/
http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3227968.html/.
dyrektorka w mysl zasady, co ma sie kopac z koniem, debate odwolala, dzieci, w mysl zasady, co maja sie kopac z koniem, debate przeniosly w inne miejsce. pani dyrektorka zapowiedziala swoj w niej udzial
/
http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3229823.html/ mowiac:
'Tak, jestem konformistką. Choć uważam, że powinno się wychowywać także przez dyskusje na różne tematy, to nie mam już sił tłumaczyć się ze swych poglądów przed ludźmi, którzy mnie nie rozumieją. To, co wydarzyło się w mojej szkole, powinno ministrowi dać do myślenia: dyrektorów można stłamsić, ale młodzieży ust zamknąć się nie da '.

nie do konca spodobalo sie to wywiadowanemu wice, ktory swoje decyzje i przemyslenia objasnia, co nastepuje:
'Nie możemy bać się prostej prawdy, że w szkole nie ma miejsca dla wszystkich i wszystkiego. To kwestia odpowiedzialności. Dla różnorodności światopoglądowej w szkole miejsce być musi. Ale dla promowania relatywizmu aksjologicznego - już nie. Trzeba uczyć odróżniać dobro od zła. /.../ Jeśli ktoś nie umie czytać tekstu ze zrozumieniem, to nie powinien w ogóle powoływać się na mój list. Nie mogę brać odpowiedzialności za przypisywanie mu treści, których nie zawiera. Ani za działania ludzi, którzy bezpodstawnie się na ten list powołują. Bardzo dziwi mnie postawa dyrektor Liceum im. Cervantesa. Powiem więcej - uważam, że kurator mazowiecki powinien bardzo poważnie z panią dyrektor porozmawiać.'
/
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3232683.html/

wiec licealisci napisali list otwarty. dobrze, ze protestuja.
oto list:

'WARSZAWA, DN. 23.03.2006

MINISTERSTWO EDUKACJI I NAUKI
MIN. MICHAŁ SEWERYŃSKI

LIST OTWARTY

W związku z ostatnimi wydarzeniami do jakich doszło w LO im. Tadeusza Reytana w Warszawie oraz pismem skierowanym przez wiceministra edukacji i nauki Jarosława Zielińskiego do wszystkich kuratorów oświaty, zalecającego ograniczenie dostępu organizacji pacyfistycznych, ekologicznych i antywojennych do młodzieży, z powodu rzekomo negatywnego wpływu tych organizacji na młodzież o "nieukształtowanym systemie wartości", my - przedstawiciele samorządów uczniowskich, mediów, organizacji pozarządowych oraz osoby publiczne i pracownicy oświaty chcemy wyrazić swój protest przeciwko decyzjom władz, mającym na celu zniszczenie pluralizmu poglądów. Dziwi nas bezczelność z jaką poczynają sobie ostatnio władze oświatowe jawnie indoktrynując młodzież. Przeraża nas fakt, że naciskom są poddawani dyrektorzy szkół tacy jak:

- pani Joanna Malawska z LO im. Miguela de Cevantesa w Warszawie, która pod presją wspomnianego pisma cofnęła zgodę na zorganizowanie dyskusji panelowej na temat demokracji oraz wychowawczej funkcji szkoły pt. "ile nam wolno pomyśleć, ile nam wolno powiedzieć" z zaplanowanym udziałem przedstawicieli świata nauki, mediów, organizacji pozarządowych oraz urzędu miasta; czy

- pan Seweryn Szatkowski z LO im. Tadeusza Reytana w Warszawie, który podczas Dni Tolerancji został zmuszony do cofnięcia zgody na wpuszczenie do szkoły Roberta Biedronia, prezesa Kampanii Przeciwko Homofobii, zaproszonego do udziału w debacie.

Pragniemy przypomnieć władzom znaczenie terminów takich jak: pluralizm polityczny, pluralizm poglądów, wolność słowa, przekonań, zgromadzeń, które nie są dla nas pustymi frazesami i komunałami wygłaszanymi podczas apeli szkolnych, ale niezbywalnymi prawami zapisanymi w Konstytucji RP i umowach międzynarodowych. Domagamy się ich poszanowania, zarówno na terenie placówek wychowawczych jak i poza nimi, i to bez względu na to, co dzieje się w danej chwili na arenie politycznej.'
http://www.krytykapolityczna.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=836&Itemid=48

podpisy nalezy slac: poparcie.dla.cervantesa@wp.pl

guzik doda, ze sytuacje, w ktorej kazdego dnia trzeba cos pisac albo podpisywac albo isc demonstrowac, uwaza za patologiczna.

a! i jeszcze z cyklu ogloszen parafialnych, w poniedzialek o 10 sitting w le madame, ul. kozla 12, warszawa. le madame, u progu eksmisji, zaprasza na impreze z komornikiem.

22:04, goffythedog
Link Komentarze (15) »
wiesc z frontu
guzik mial pewne... hm... problemy z neostrada, a tez byl bardzo pochloniety przedsiewzieciem pt. list otwarty. podpisow jest pare tysiecy, guzik nie zna najnowszych statystyk. znakomita wiekszosc mozna obejrzec pod adresem: http://www.dostepne.info/szczuka gdzie tez mozna zostac sygnatariuszem listu.
pani kruk zdazyla pognebic tok fm /za obraze prezydenta, ale nie wiadomo ktorego, oraz dyskutowanie o sexie przedmalzenskim, czyli szydzenie z nauki kosciola/, ale pania kruk, tudziez jej poprzedniego szefa, prezydenta nie wszystkich polakow, oraz frakcje, co trzyma z bratem swego brata, pognebil trybunal konstytucyjny. oczywiscie, nastepne, czego sie dowiedzielismy to to, ze tk to nie grupa medrcow. cos jakby superkaczka zapomniala, co w konstytucji stoi. nie pierwszy, i obawiam sie, nie ostatni raz.
komisje od bankow tez powolali, ciekawe, czy da sie ja zaskarzyc do tk.
i ciekawe, czy ktoryms z wyczynow zainteresowany zostanie ts.
chyba, ze ts i tk sie rozmontuje w mysl zasady prawo to my.
kwak!
21:06, goffythedog
Link Komentarze (2) »
sobota, 18 marca 2006
list otwarty do przewodniczacej krajowej rady radiofonii i telewizji
guzik zacheca do sygnowania listu otwartego w sprawie szczuki. list wyglada co nastepuje:

'List otwarty do Przewodniczącej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji

Pragniemy wyrazić swoje głębokie oburzenie faktem nałożenia przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji kary finansowej na Telewizję Polsat w związku z występem Kazimiery Szczuki w wyemitowanym 26 lutego programie 'Kuba Wojewódzki'. Chcemy zdecydowanie podkreślić, że w wypowiedzi, będącej powodem nałożenia kary, Szczuka nie odnosiła się nawet do publicznej działalności Magdaleny Buczek prowadzącej audycje w Radiu Maryja, chociaż miała do tego pełne prawo, bo działalność ta, jak każda działalność publiczna podlega komentarzowi i krytyce. Z potępianej siedemdziesięciosekundowej wypowiedzi Szczuki w żaden sposób nie wynika, iż kpi z choroby czy kalectwa Magdaleny Buczek. Kazimiera Szczuka naśladowała jedynie głos Magdaleny Buczek, powtarzając słowa używane przez Buczek w jej audycjach. Wypowiedź Szczuki była konstatacją dotyczącą „specjalnej melodii głosu” (nagranie programu, godz. 22:41:47). Wydawanie na tej podstawie osądu - osądu co do ewentualnych intencji, jest zdumiewające i nie mieści się w żadnych procedurach prawnych ani administracyjnych. Żadne prawo, żadna ustawa nie dopuszcza osądzania i karania osoby czy podmiotu prawnego za domniemane intencje. W tym świetle decyzja KRRiTv jest tym bardziej szokująca. Zupełnie niezrozumiałe jest też, dlaczego KRRiTv nie przyjęła wyjaśnień Szczuki, której wypowiedź w żadnym słowie nie dotyczyła niepełnosprawności Magdaleny Buczek. Trzeba było przeprowadzić naprawdę  karkołomną interpretację, by naśladowanie radiowego głosu uznać za kpinę z osoby chorej.

W rozmowie dla "Gazety Wyborczej" (Jacek Hołub, 18.03.2006) odpowiada Pani: „Dostaliśmy nagranie i nie wynikało z niego, że pani Szczuka nie zna osoby, z której kpiła”. Oświadczenie jest kuriozalne w swej konstrukcji: "nie wynika, że nie zna", dodatkowo pozostaje w jawnej niezgodzie z wypowiedzią Szczuki. Oto kilka cytatów z nagrania: „Niesamowicie jestem zafascynowana pewną postacią z Radia Maryja. To jest, nie wiadomo, jakaś osoba” (22:41:10); „To jest jakby taka, stara dziewczynka, założycielka Dziecięcych Podwórkowych Kółek Różańcowych” (22:41:36); „Ja nie wiem, jak ona się nazywa” (22:41:51).

Wnioskowanie na tej podstawie, że Kazimiera Szczuka zna Buczek i historię jej choroby, nie jest nawet domniemaniem, jest twierdzeniem przeczącym analizowanej wypowiedzi. Nawet gdyby znała (a domniemanie nie może być podstawą do wydania decyzji administracyjnej), wracamy do pierwszego punktu podniesionego w tym liście: gwarantowanego Konstytucją prawa do wypowiadania się o działalności osób publicznych. Prawdziwość Pani słów, tryb orzekania, jaki Pani zaprezentowała w imieniu KRRiTv jak i zasadność kary są w świetle powyższego – w naszym przekonaniu – nie do utrzymania.

Uważamy kwalifikację wystąpienia Kazimiery Szczuki jako wyszydzania niepełnosprawnych i działania na szkodę dobra publicznego i moralności za skandaliczne nadużycie, pozbawioną merytorycznych podstaw próbę administracyjnego ograniczania wolności słowa w zakresie niedopuszczalnym w demokratycznym państwie prawa.

Skojarzona z obecnym konfliktem dotyczącym funkcjonowania mediów w Polsce, decyzja KRRiTv, podjęta pod wpływem nacisków odbiorców z kręgu mediów o. Tadeusza Rydzyka, wydaje się mieć wydźwięk przede wszystkim polityczny. Co więcej, tworzy groźny precedens dla kontrolowania niezależności mediów za pomocą kar finansowych.

Z poważaniem,
dr Ewa Mikina, teoretyczka kultury, tłumaczka
Dagmara Rode, doktorantka w Zakładzie Mediów Elektroniczych UŁ'

podpisy nalezy slac pod adresem list.otwarty@gazeta.pl
guzik pozdrawia:)

23:53, goffythedog
Link Komentarze (4) »
piątek, 17 marca 2006
wepchneli nas na barykady
guzik postanowil rozwinac cos, co padlo w komentarzu przecinakow.
'w sporze z PiS to ja w zasadzie jestem w stanie bronic kazdego'. guzik tez. ale to guzikowi sie nie podoba. guzik ma gdzies, ze jest lze-elita i ze w zwartym ordynku - w takim towarzystwie, w jakim zostal ustawiony chetnie bedzie rownal krok. ale wlasnie... no wlasnie, dlaczego dzieje sie tak, ze jestesmy juz kompletnie zarazeni ta wojenkowa retoryka supekaczki, ktora rozpetuje te swoje wojenki, pozniej je znienacka porzuca, popsuwszy co nieco - a na pewno popsuwszy nasze dobre samopoczucie w tym kraju, w ktorym ja przynajmniej czuje sie coraz bardziej obco?! dlaczego, jak slucham tuska czy rokity, machinalnie wlacza mi sie, zanim zdaze dobrze pomyslec, ze przeciez po to .../guzik przemyslen rozwijac nie bedzie/, tryb identyfikacji?!

tu guzik zrobi odnosnik - podobnie rozwinal sie redaktor kalukin:

'W ten sposób pojmują politykę liderzy PiS. To im zawdzięczamy pozbawienie nas luksusu zaczerpnięcia oddechu. Jarosław Kaczyński co rusz otwiera nowe fronty, bombarduje wypowiedziami niedającymi możliwości zachowania obojętności. Wznosi barykady i każe nam zgłaszać akces do jednej ze stron sporu.
Co więcej, robi to tak, by strony sporu były tylko dwie. Przyjmujesz wiarę w czworokąt i walczysz z nim albo bronisz go. Jesteś z nami, "zwykłymi Polakami" albo zasilasz szeregi wroga, wspierasz III RP i jej skompromitowane "łże-elity". Budujesz solidarne państwo albo oddajesz je na żer liberałom. Nie ma półcieni, niuansów. Jak na wojnie - porzucasz rozterki i chwytasz za broń./.../
Nie wiem, jak człowiek przywiązany do ideałów demokratycznych może wspierać PiS. Nie rozumiem, jak można przejść do porządku dziennego nad językiem jej liderów. Przy "łże-elitach", "burych sukach", "pijanych zomowcach" nawet cyniczne bon moty Millera zdają się niewinną igraszką.
Poparcie dla PiS może więc wynikać tylko z wiary w wielki układ generujący polskie patologie. Jednak ta wiara musi być ślepa. Bo gdzie dowody? /.../ Zamiast tego mamy lincz na Balcerowiczu. Jego skopać najłatwiej, wystarczy parę populistycznych frazesów.
Nic więc dziwnego, że gdy we wtorek słuchałem w Sejmie Tuska, kibicowałem mu. I nagle zdałem sobie sprawę, że to przecież styl retoryczny, który wcale mnie nie porywa. I że Jarosław Kaczyński swym dążeniem do podziału świata na czarne i białe wpycha mnie w objęcia PO. Każe zapomnieć o jej irytującym koniunkturalizmie, zamknąć oczy na populistyczne ciągoty tej z definicji liberalnej partii. Nie daje się zastanowić, czego tak naprawdę oczekuję od polityka, który zabiega o mój głos. Na pierwszy plan wysuwają się emocje. Więc trzymam kciuki za Tuska.
Nie czuję się z tym najlepiej. Nie chcę być manipulowany przez Jarosława Kaczyńskiego. Ale Kaczyński odnosi nade mną zwycięstwo. Jeśli nie przekona mnie do siebie, to chociaż wpisze mnie w szeregi jasno zdefiniowanych wrogów. Takich, których trzeba pokonać i wykluczyć ze wspólnoty.
A ja nie chcę być wykluczany. I tak oto, broniąc się przed katastroficznymi proroctwami o końcu demokracji, zmuszony jestem przyznać im rację. Choć przecież nic złego tak naprawdę się jeszcze nie stało.'

calosc pod znamiennym tytulem 'nie wpychajcie mnie na barykade': http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,3216502.html

wepchneli nas na barykady. z jednej strony to dobrze, zaktywowalismy sie obywatelsko. z drugiej, kurwa, dlaczego wlasciwie robie to, czego oczekuje ode mnie superkaczka, dlaczego pozwalam mu na zdefiniowanie mojego swiata?!
16:09, goffythedog
Link Komentarze (6) »
nagly wzrost wartosci blogowej
guzik mial nie pisac o zaszczuwaniu szczuki, w mysl zasady, ze nie nalezy pisac o radiu-ktorego-nazwy-guzik-nie-wymienia. pani kruk z krajowej rady radiofonii i telewizji przekonala jednak guzika, ze trzeba.
guzik czuje sie zazenowany, zbojkotowany, bezsilny i przerazony. guzik tez sluchal we wtorek troche sejmu, i boi sie, ze jak ci ... panowie osly wezma sie za gospodarke, to rychlo zdechnie z glodu. wiec dwa w jednym.
szczuka w programie wojewodzkiego - szczuke guzik ceni bardzo, wojewodzkiego mniej - nasladowala glos niejakiej madzi buczek. konia z rzedem i kobyle u plota temu, kto wie, kim madzia buczek jest. szczuka tez niespecjalnie wiedziala, ale odnosila sie do prowadzenia audycji przez owa madzie buczek a nie madzi buczek samej. uslyszala w radiu, troche moze wykpila w rezultacie, ot co.
i tu kinderniespodzianka. okazalo sie, ze madzia buczek, ktora prowadzi jakies podworkowe dzieciece kolka rozancowe i klepie zdrowaski na antenie radia-ktorego-nazwy-dla-zasady-guzik-nie-wspomni, co w sumie jest i tak nienajgorszym elementem dzialalnosci tegoz radia, jest tez, czego zupelnie rds nie pokazuje, osoba kaleka. choruje na wrodzona lamliwosc kosci. przykre. guzikowi tez jest przykro, ze madzia buczek jest chora, porusza sie na wozku, i w dodatku nie ma lepszego zajecia niz klepanie zdrowasiek na antenie. ale, wolny kraj, i madzia moze.
ale w wolnym kraju nie moze szczuka. nie moze skomentowac dzialalnosci madzi buczek, bo to podpada pod wysmiewanie sie z osob niepelnosprawnych, dzialanie sprzeczne z dobrem spolecznym, godzace w moralnosc czy co jeszcze. samo takie postawienie problemu - i de facto okreslenie, ze sa osoby poza wszelka krytyka - juz guzika zadumialo szczerze, zwlaszcza, ze to poglad popularny takze poza kregiem radia-ktorego-nazwy-guzik-nie -przytacza; na swoim blogu jakies majaki przedstawil tez redaktor karnowski z njuslika /nie, zeby guzik cenil njuslik, ale redaktor karnowski jak dotad nie wykazywal skrajnego zdebilnienia/, mieszajac akcje z haniebnym wystepem pani redaktor resich-modlinskiej o lysych w telewizji. co ma piernik do wiatraka guzik nie wie.
lysi wszkaze, jak pamietamy, korespondowali z pania droga platnego ogloszenia w gazecie wyborczej. madzia buczek, gdy sie dowiedziala, 'byla spokojna' /nie moje, acz sliczne/ i powiedziala, ze bedzie sie za pania szczuke modlic. pani szczuka wyjasnila, ze nie wiedziala, i ze nie chciala nikogo urazic. nie wiedziala. nie wpadla na pomysl, ze nasladujac glos, musi wiedziec, jaka choroba wywoluje takie brzmienie. i ze w ogole to choroba wywoluje.
a krritv w tej sytuacji ukarala telewizje polsat, maksymalnie moga machnac banke, ale sie jeszcze nie zdecydowali.
kaganiec?!
no kurwa, umie to ktos inaczej nazwac?!

w przyrodzie wystepuje mejl do pani kruk. jest to: przewodniczaca@krrit.gov.pl
w zwiazku z tym wystosowalam do pani kruk kilka uprzejmych slow.

'Szanowna Pani,
pragnę wyrazić swoje oburzenie faktem nałożenia kary finansowej na Telewizję Polsat w związku z występem Kazimiery Szczuki w wyemitowanym 26 lutego programie 'Kuba Wojewódzki'. Chciałabym podkreślić, że Szczuka odnosiła się do działalności pani Madzi Buczek w sferze publicznej, która jak każda inna działalność podlega komentarzowi czy też krytyce, nie zaś, jak sugerują niektórzy, kpiła z choroby czy kalectwa prowadzącej audycje w Radiu Maryja. Nie jestem w stanie zrozumieć takiej interpretacji zachowania Szczuki, zwłaszcza, że złożyła ona publiczne wyjaśnienia dotyczące swoich intencji.
Decyzję KRRiTv uważam za skandaliczną i pozbawioną merytorycznych podstaw, a także stawiającą w wątpliwość niezależność KRRiTv. Skojarzona z obecnym konfliktem dotyczącym funkcjonowania mediów w Polsce, decyzja ta ma wydźwięk polityczny i może być śmiało odczytywana jako próba administracyjnego regulowania wolności słowa w zakresie, który w demokratycznym państwie prawa jest po prostu niedopuszczalny.
Z poważaniem'

kopirajtsow sie zwyczajowo guzik zrzeka, zachecajac do pisania /lub kopiowania/ i posylania epistol pani kruk.
rzecz jest to obejrzenia tu: http://video.google.com/videoplay?docid=-847027218027709750&q=szczuka
troche uzytecznych materialow tu: http://www.eurojihad.org/name-News-article-sid-2569.html
a tu link do info w gazeta.pl:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3215908.html

no i jeszcze guzik chcialby napomknac o akcji gazety.pl z listem do balcerowicza.
guzik na ekonomii zna sie tak z grubsza jak panowie osly - czyli wcale, acz ma pewne watpliwosci do zasadnosci porownania, bo nawet zatrzymawszy sie na niezrozumieniu prawa podazy i popytu podejmuje sie udowodnic, ze szacowna wladza majaczy. z calej awantury z fuzja i unicredit guzik kapuje dokladnie raptem jedno - jak kacza wladza przerznie w sadzie, co jest jasno widoczne na horyzoncie, solidarnie sie zlozymy na odszkodowanie. pan, pan i pani tez. a to juz sie guzikowi nie podoba, bo wkurwia go, jak wladza, jakakolwiek wladza, wyrzuca jego podatki do smiecia.
jest wszakze tez taki aspekt, ze piss, idac na wojenke, rzucil ciemnemu ludowi - guzik cytuje klasyka! - nie tylko balcerowicza, ale i przy okazji niezaleznosc instytucji, ktore dbaja o pieniazek. guzika pieniazek tez. co guzika niepokoi. to poza zrzyganiem sie retoryka pissu w odnosnym temacie, ktora bylaby swietnym pretextem do oddzielnych rozwazan.
balcerowicz musi zostac! zakrzyknie wiec guzik.
akcja: http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/0,55102,3213400.html
w liscie urzeklo guzika jedno zdanie zwlaszcza, niesamowicie celnie pointujace spor: sami odpowiadamy za swoje zycie. to chyba esencja podzialu, jaki sie dokonal i dokonuje.
guzik pozdrawia w nastroju totalnej beznadziei.
01:01, goffythedog
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 13 marca 2006
o dzieciach z kapusty
guzik wyzdrowial juz prawie prawie. bakcyl jakis byl zlosliwie patriarchalny chyba.
dzis krotko. o rzeczy sprzed manify, ale wlasnie w liscie protestu zmaterializowanej. mianowicie - wyrok w sprawie beczek. zab patriarchatu blysnal, oj blysnal.
trzymanie dzieci w beczkach z kapusta guzik uznaje za makabrycznie niedowcipne rozwiniecie powiedzenia o dzieciach w kapuscie. ale cos jest na rzeczy, bo to wlasnie nas w czwartej erpe czeka, tak nas wyedukuja w dziedzinie 'tego-co-i-owszem', ze ho ho! moze sie okazac, ze zwiekszy sie zapotrzebowanie na beczki. ale nie o braku edukacji seksualnej i absurdalnie restrykcyjnej przez nadgorliwosc ustawy antyaborcyjnej guzik chcial.
ze panstwu k. nalezy sie pierdel to guzik nie watpi. cokolwiek nie powiedziec, jakkolwiek nie argumentowac, praktyka pani k. i jej meza jest dla guzika niepojeta. i tu moze guzik bylby sklonny uznac, ze panstwa k. trzeba kierowac raczej do szpitala psychiatrycznego.
panstwo k. trafili do sadu. dobrze. proces ciagnal sie jakis czas. tez w sumie dobrze. zapadl wyrok. sad wygenerowal jego uzasadnienie.
i tu guzik zdumial sie okrutnie. dla kobiety dozywocie, mezczyzna - uniewinniony. przypomne, pani k. w beczkach zmagazynowala piecioro nowonarodzonych dzieci. sad dal wiare wyjasnieniom meza, ktory zadeklarowal, ze o ciazach nic nie wiedzial. po prostu - nie wiedzial. sad jest wierzacy, szanowni panstwo.
sad tez nie uznal za stosowne wykorzystac takiej okolicznosci, jako to, ze pan k. pania k. bijal. ona sie go bala. pani k. kilkakrotnie zmieniala zeznania, w zwiazku z tym sa niewiarygodne. za to pan k., ktory opowiada, ze nic nie wiedzial, wiarygodny jest. i to absolutnie kuriozalne, ohydne uzasadnienie najwyzszego wymiaru kary w polskim prawodawstwie - bo nie stosowala zadnych srodkow antykoncepcyjnych, by sytuacji przeciwdzialac. okolicznosc obciazajaca pania k. pan k. nie musi nic stosowac, po prostu pan k. jest uniewinniony. dzieci sie biora z kapusty, prosze panstwa.
no kurwa mac.
srodowiska kobiece zareagowaly. srodowiskom kobiecym sie dostanie. trudno. ale tez trudno o bardziej obrzydliwie patriarchalny kawalek, jak to uzasadnienie wyroku.

list protestacyjny brzmi:

'Środowiska kobiece z zaniepokojeniem przyjęły wyrok Sądu Okręgowego w Lublinie, obarczający Jolantę K. z Czerniejewa pełną odpowiedzialnością za śmierć jej pięciorga noworodków i skazujący Ją na najwyższą z możliwych w polskim prawie karnym kar: dożywotnie pozbawienie wolności za zabójstwo z premedytacją. Równocześnie ten sam Sąd uniewinnił od zarzutów podżegania do zbrodni Jej męża, Andrzeja K. – sprawcę wszystkich ciąż.

W podanym przez media uzasadnieniu wyroku znalazło się kilka stwierdzeń, które każą podejrzewać, że w sprawie tej nie uwzględniono wszystkich istotnych okoliczności oraz nie wykorzystano dowodów, mogących wpłynąć na złagodzenie wyroku przeciw Jolancie K., która zeznawała przed prokuratorem, że, urodziwszy wcześniej czwórkę dzieci, kolejne noworodki zabijała ze strachu przed mężem, gdyż ten nie chciał mieć więcej dzieci i bił ją.

Szczególne wątpliwości budzi fakt, że powołani przez Sąd biegli oceniali stan psychiczny oskarżonej jedynie w kierunku stwierdzenia, czy w chwili czynu była poczytalna. Brak natomiast pełnego uzasadnienia, na jakiej podstawie wykluczono kwalifikację prawną dzieciobójstwa, przy przyjęciu której maksymalny wymiar kary pozbawienia wolności nie mógłby przekraczać 5 lat.

Sąd nie dopatrzył się ponadto żadnych okoliczności łagodzących, uznając za obciążające nawet to, że Jolanta K. nie zapobiegała kolejnym ciążom („Nie podejmowała żadnych działań, które mogłyby zapobiec powstawaniu kolejnych ciąż, prowadzących nieuchronnie do następnych zbrodni”). Stwierdzenie to dowodzi kompromitującego braku wiedzy lub głębokiej hipokryzji Sądu, który nie pamięta chyba o istniejących w Polsce ograniczeniach w dostępie do antykoncepcji oraz obowiązującym zakazie przerywania ciąży z przyczyn społecznych.

Choć udowodniono, że Jolanta K. była ofiarą przemocy męża, fakt ten nie został uwzględniony przy ocenie motywów Jej postępowania. Co więcej, nie skłonił Sądu do zastanowienia nad przyczynami, dla których Jolanta K. zmieniała zeznania i wycofywała się z wcześniej złożonych wyjaśnień, obciążających męża.

Zastanawiamy się, czy orzekający w tej sprawie Sąd posiadał dostateczną wiedzę na temat zjawiska przemocy w rodzinie i szczególnej sytuacji psychicznej jej ofiar. Kwestia ta jest o tyle istotna, że brak logiki oraz zmiana zeznań przez oskarżoną były zasadniczym argumentem, który doprowadził do uniewinnienia Andrzeja K. od zarzutu podżegania do zbrodni. Podobnie jak wszystkie instancje w polskim systemie sądowniczym, Sąd w Lublinie domaga się, by zastraszona ofiara przemocy domowej wykazała się logiką i konsekwencją, choć jednocześnie nie dopatrzył się absurdu w stwierdzeniu męża oskarżonej, że nic nie wiedział o tym, jakoby w ciągu 6 lat pięciokrotnie była z nim w ciąży.

Powyższe fakty nasuwają poważną obawę, że Jolancie K. nie zapewniono rzetelnego procesu, skutkującego sprawiedliwym osądzeniem. Uważamy, że Sąd nie uwzględnił rzeczywistych motywów i uwarunkowań Jej działania, wykorzystując psychologiczne konsekwencje przemocy domowej przeciw jej ofierze. Nie ocenił także we właściwy sposób udziału innych osób, zwłaszcza Jej męża Andrzeja K., w tych zabójstwach. Świadczy to o dramatycznie nierównym traktowaniu kobiet i mężczyzn przez Sąd, który czyni kobietę jedyną odpowiedzialną za wszelkie skutki współżycia płciowego.

Wyrażamy nadzieję, że Sąd Apelacyjny dokona właściwej oceny prawnej czynów Jolanty K. i, zamiast obciążać ją pełną odpowiedzialnością za śmierć dzieci, sprawiedliwie osądzi udział Jej męża w tej zbrodni.'

podaje za: http://porozumienie.nongov.pl/news.php?readmore=4
zeby zlozyc podpis pod listem trzeba napisac: pk8marca@porozumienie.nongov.pl
zaszczucie szczuki przy tym cudzie mysli polskiego wymiaru sprawiedliwosci traci na wartosci blogowej. ale tez warto wzmiankowac, ze sa ludzie, ktorych parodiowac nie wolno, bo to obraza uczucia religijne. i tyle, bo dalej to darmowa reklama radia-ktorego-nazwy-nie-wymienie.
guzik serdecznie pozdrawia. i usmiechy sle, mimo ze prasowka nie nastraja optymistycznie:)
00:55, goffythedog
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2