RSS
sobota, 30 grudnia 2006
wojtku, dziekuje!
za przypomnienie, ze kara smierci "Jest karą okrutną i poniżającą, której nie da się pogodzić z prawem każdego człowieka do życia i nie można nazwać jej sprawiedliwością".

wazne to zwlaszcza, gdy pada w portalu dziennik.pl, w ktorym o egzekucji husajna pisano najobrzydliwszym tabloidowym jezykiem, opisujac zbrodnie i domagajac sie jedynej mozliwej kary. a ciemny lud to kupowal... jak widac po forum - az sie krztusi od jedynie slusznego gniewu.

dziekuje tez za podkreslanie, ze to nie byl sprawiedliwy i rzetelny proces. a przeciez kazdy ma do niego prawo.

http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=26532

komentarze nie zaskakuja. bush sie cieszy, ue przyjmuje do wiadomosci na jednym oddechu potepiajac kare smierci, polskie ministerstwo spraw odzyskanych nie komentuje. watykan zapodaje o tragicznej wiadomosci i przypomina, ze potepia kare smierci. dziwne zblizenie stanowisk ue i watykanu, nieprawdaz? polecilabym je naszym wodzom, ale nie sadze, zeby zrozumieli.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3821383.html

pozostaja rozwazania, czy przyniesie to cos dobrego. w guzikowym mniemaniu nie, bo wykonanie kary smierci w tym konkretnym przypadku bylo polityczna demonstracja sily, tak samo jak nie - sfingowany, ale watpliwosci wzbudzajacy proces.

uprzedzajac ewentualne pytania: przeczytalam, o co oskarzano saddama husajna. i nadal uwazam, ze kara smierci jest nieakceptowalna. zawsze.

nawiasem mowiac, szkoda, ze zaden z panow politykow, tak chetnie rozprawiajacych o wartosciach chrzescijanskich i lansujacych pomysl intronizacji, nie potrafi wypluc z siebie slow potepienia. ze w polsce, co zawdzieczamy takze naszym najsmieszniejszym ze smiesznych politykom, nadal wielka egzotyka jest to, ze mozna byc przeciwniczka kary smierci, ze to trzeba deklarowac i szeroko tlumaczyc. tak jakos smutno mi.
17:01, goffythedog
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 grudnia 2006
przenosny gabinet usg wyposazeniem kazdej szkoly!
nie moj minister blyska. no co ja moge, ze blyska tak oslepiajaco, ze blednie przy nim spora czesc koalicyjnych wyczynow. a kazdy kolejny pomysl detronizuje poprzedni na stolcu najwyzszej gupoty oswiatowej. to bedzie o nie moim ministrze.

nie moj minister zaordynowal powazne badanie statystyczne. owo powazne badanie statystyczne ma poinformowac go, ile uczennic od klasy piatej szkoly podstawowej do konca liceum bylo badz jest w ciazy w tym roku, ubieglym i dwa lata temu. nie moj minister chce poznac liczbe. liczbe!

bo panstwo ma obowiazek pomagac kobietom w ciazy, i on bedzie pomagal uczennicom w ciazy. i do tego musi znac ich liczbe. liczbe! tako sie nie moj minister tlumaczy, jak mu jada, ze prawo do prywatnosci i inne takie. guzik zatem postanowil obejrzec to powazne narzedzie badawcze i se otworzyl, ze strony kuratorium oswiaty w poznaniu - a czemu nie - odnosny dokument. i czyta, jakie to skomplikowane pytania nie moj minister zadaje. dokument dla niepoznaki nazywa sie ankieta dotyczaca realizacji zajec edukacyjnych wychowanie do zycia w rodzinie. tu przypis - to takie smieszne cos, ni to przedmiot, ni to dodatkowe zajecia, ktore maja, jak sama nazwa wskazuje, ksztaltowac pozadane, katolickie postawy wzgledem zaposiadywania malzonka plci odmiennej i dzieci.

ankieta podzielona jest, zapewne rowniez dla niepoznaki, na dwie czesci. pierwsza o wdzwr pyta: czy szkola zorganizowala zajecia edukacyjne, i czy w ramach wiedzy o spoleczenstwie, czy w ramach godzin do dyspozycji dyrektora. dalej pyta o tryb uzyskania kwalifikacji przez nauczycieli /dlaczego nie po prostu o kwalifikacje? a rozroznia sie - studia wyzsze zgodne z nauczanym przedmiotem - jakie to!?, studia podyplomowe, kursy kwalifikacyjne, studia wyzsze zblizone do nauczanego przedmiotu. czyzby niektore byly lepsze niz inne?/. sa tez pytania o programy realizowane na zajeciach, podreczniki /wszystko z numerkami od menowej rejestracji/, spotkania informacyjne na temat wdzwr z rodzicami oraz uczestnictwo w zajeciach wdzwr /w tym informacja o uczniach, ktorzy nie uczestniczyli w zajeciach z powodu braku zgody w formie pisemnej wyrazonej przez rodzicow/opiekunow prawnych lub deklaracji ze strony ucznia pelnoletniego - podkreslenie men/.

i teraz czesc druga. jedna tabelka - przypadki ciaz uczennic. druga tabelka - liczba uczennic, ktorym udzielono pomocy. tu wyroznia sie: udzielenie urlopu, dodatkowy termin egzaminu oraz inna pomoc. nie pyta - jaka.

that's all.

piekne narzedzie badawcze.

wiec w punktach.

1. cieszy dostrzezenie korelacji miedzy jakoscia edukacji seksualnej a liczba ciezarnych uczennic. intuicja wszakze podpowiada, ze dane nie zostana bynajmniej wykorzystane w odpowiednim celu - jakie jest wdzwr kazdy widzi, a tym, co nie widzieli, guzik poleca lekture podstawy programowej. teraz co najwyzej, na podstawie tej magicznej ankiety, wywali sie co bardziej niekatolickie podreczniki i niekatolickich nauczycieli /kwalifikacje do tego magicznego nie-przedmiotu zdobywa sie miedzy innymi w uczelniach katolickich/.

2. dreczy mnie watpliwosc - dlaczego pyta sie o liczbe uczennic w ciazy? jako zywo, zeby efektywnie przeprowadzic takie badanie, trzeba by szkole wyposazyc w przenosne usg. moze o to chodzi. bo przeciez, najprostszym sposobem dowiedzenia sie, ile dzieci urodzily nieletnie matki, jest spojrzenie w jaka statystyke szpitalna. to wszakze nie poinformuje nas, czy wychowywano je po katolicku. wystarczajaco po katolicku, bo przeciez podstawa programowa wdzwr jest zywcem zerznieta z katolickiej nauki spolecznej, acz mozna jakies bezecenstwa, typu wiedza o zabojczych gumkach, wprowadzic cichaczem. niemniej, nadal nie wiem, jaki jest sens pytania o ciaze, a nie urodzone dzieci. chyba nie moj minister nie sadzi, ze ktos go poinformuje przy okazji o ilosci skrobanek u nieletnich?

3. rozbraja ten boldzik o braku zgody w formie pisemnej. tu guzik tropi intencje - trzeba tak opisac narzedzie badawcze, zeby uzyskac ten efekt, co z religia. tu guzik wyjasnia - w neutralnym swiatopogladowo panstwie polskim, w ktorym wolnosc wyznania gwarantowana jest konstytucyjnie, zeby wypisac sie z religii trzeba przyniesc papierek od rodzicow, a czesto tez rodzicow przywlec. dyrekcja jednej ze znanych guzikowi szkol odmawia wypisania ucznia z religii w ciagu roku szkolnego. wiec teraz wdzwr tez bedzie obowiazkowo-nieobowiazkowe, znaczy - trzeba bedzie przyniesc podanie, zeby sie z tej indoktrynacji religijnej wypisac.

tyle komentarza do najnowszego pomyslu nie mojego ministra. przed swietami matura z religii, oraz - dopiero teraz naglosnione - kolejne, swietnie przygotowane, badanie statystyczne. odnotujmy wszakze pewien postep - narzedzie jest juz ujednolicone, bo trojki zostaly poslane w teren z dowolnie w wojewodztwie ustalonymi ankietami. nic w skali kraju nie da sie z nich wywioskowac. a nie moj minister lamentuje, ze jak cokolwiek zrobi, to od razu jest wielki krzyk, i w ogole. moze po prostu, zanim co zrobi, powinien odpowiedziec sobie na pytanie - po co? a pozniej: jak?

i jeszcze. nie wiem jeszcze, jak mozna bardziej zkatolicyzowac ten katolicki nie-przedmiot, ale wierze swiecie, ze mozna. i ze men nam to zaprezentuje. wole nie myslec, co bedzie rezultatem - bo rezultaty obecnie prowadzonego wychowania do zycia w rodzinie /nie mylic z edukacja seksualna/ juz widac. jedna z co bardziej wrazliwych dziewczat wskutek owych rezultatow sie powiesila. ale tego nie moj minister nie ogarnie.

bedzie smiesznie. a potem tragicznie.
18:51, goffythedog
Link Komentarze (1) »
niedziela, 24 grudnia 2006
wszystkiego dobrego - na swieta i nowy rok!
zycze nam wszystkim - zebysmy sie nie przyzwyczaili. zeby nie wydalo nam sie, ze poki co jest normalnie. i zebysmy nie przestali starac sie, zeby bylo normalnie.

zycze swiat bez polityki, odpoczynku w takim gronie i takiej atmosferze, w jakich sobie zyczycie. zycze energii na przyszly rok, dobrej energii, i dobrych ludzi wokol. zeby sie dzialo, zeby sie dobrze dzialo!

wasz feministycznie oddany guzik

15:24, goffythedog
Link Komentarze (1) »
niedziela, 17 grudnia 2006
malpa w czerwonym
nowka-swiezynka, a juz klasyk, jak kultowe spieprzaj dziadu.

mozna wiec zaczac konkurs na najdebilniejsze usprawiedliwienie.


wicekaczka tlumaczy, ze to prywatnie bylo. do mikrofonow. nic to.

urzednicy tlumacza, ze niechec do pytan od malpy w czerwonym jest wyrazem sympatii. na tym polu wicekaczka i tak wszakze nie bije huberta h., ktory tak skutecznie swoja sympatie wyrazal, ze az sad sie nia zainteresowal.


minister obrony narodowej, ktory skadinad stosunkowo rzadko objawia pisuarowa zdolnosc autokompromitacji, komentuje rzecz mniej wiecej tak - ludziom sie to spodoba, bo to znaczy, ze prezydent jest czlowiekiem uczuciowym, i ma 'normalne ludzkie odruchy'. no, jakby to powiedziec, ciemny lud to kupi?

ku zmartwieniu guzika, zapewne radek sikorski, ktoremu zdarza sie mowic dosc przytomnie /ostatnio np. zdradzil niechec do gwaltownej dekapitacji, tfu, degradacji pewnego generala/ i tu ma racje. ciemny lud to kupi.

bo ciemny lud wybral sobie prezydenta na swoj obraz i podobienstwo?

guzik czuje sie wyalienowana.

dziennik.pl tez chyba sobie zorganizowal konkurs na najzabawniejsze usprawiedliwienie, bo o wszystkim donosi. czuje sie, jakbym czytala rubryke humor dzienniczkow szkolnych...
00:05, goffythedog
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 grudnia 2006
bo to zla kobieta byla
anie na oczach klasy zgwalcili koledzy. nagrali sobie wszystko telefonikiem. dziewczyna popelnila samobojstwo. pamietamy? pamietamy. rzucilismy sie przeciez szukac winnego - bo nauczycielki nie bylo, bo dyrektor pozwolil, bo kurator nie dopilnowal, bo rodzice nie wychowali. nie doszlismy wprawdzie do fundamentalnej tezy, ze kolezkowie tak czy siak nie powinni kolezanki gwalcic i juz. ale kolezkom nawet mamusia samobojczyni wybaczyla. najbardziej tfurczo wykorzystal rzecz nie moj minister, bo oglosil, ze oglosi program zero tolerancji. glownie dla telefonow komorkowych i fantazyjnych ubran.

od dwoch tygodni trwa w wielkim swiecie polityki psychodrama pod roboczym tytulem 'bo to zla kobieta byla'. panie z samoobrony, w obronie pana z samoobrony, wylaly pomyje na kobiete, ktora odwazyla sie powiedziec, ze ow jakze przystojny pan posel ja molestowal. przeciez jak suka nie da, to pies nie wezmie, prawda?. guzik jeszcze do tematu, zapewne, wroci.

a dzis chce tylko zaanonsowac pierwszy, nie do przecenienia, efekt politycznej psychodramy. dla odwaznych:

'Tymczasem koledzy z klasy bronią oskarżonych. Adwokat Władysław Kulis po wysłuchaniu zeznań powiedział, że w odczuciu świadków - zaczepki i podszczypywanie - to nie molestowanie. Uczniowie twierdzą, że sprawa została wyolbrzymiona'.
http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3793474.html

tak moi drodzy: jak nasi milusinscy rozebrali panne i przemacali, to to nie bylo molestowanie.

rzeczywiscie, nie bylo. to byl gwalt.

tylko jak to rozkosznym swiadkom wytlumaczyc?
21:54, goffythedog
Link Dodaj komentarz »