RSS
środa, 22 listopada 2006
kwintesencje i bojkoty
poniewaz guzik nie musi byc wszechstronnie zindoktrynowany, od dzis zaprzestaje sie indoktrynowac gazetka rzeczpospolita. tesknie wspominam czasy swietnosci tej gazetki, jeszcze pare miesiecy przeciez temu, jak pani niezalezna publicystka sonik wyplula propagandowy belkocik, to dla rownowagi dali krzeminskiego. i choc w zasadzie nie powinni tej miernej agitki puszczac w ogole, to chociaz zadbali o przedstawienie tak zwanego spektrum. podobnie bylo - co i guzik zgryzliwie odnotowal - w listach od czytelnikow. jako zywo niemal rowno po pol.

teraz jak o marszu, to pani lichocka /ktorej sie skadinad sobota z piatkiem pomylila, tak merytorycznie byla przygotowana!/ rozmawia z biedroniem, przy czym niewazne w gruncie rzeczy, co ten powie, bo pani i tak smazy wywiad z teza. jak listy od czytelnikow, to mily pan z lodzi, ktory, oczywiscie, jedzie po biedroniu /lodz przeprasza za czytelnika rzepy/.

nowy naczelny, nowe porzadki, nowa linia polityczna /czwartej/ rzeczpospolitej. no i nowi juz-nie-niezalezni propagandysci, jak niejaki semka, ktory wzbija sie na szczyty gatunku zwanego donosem.

czyli kwintesencja projektu czwartej erpe.
01:26, goffythedog
Link Komentarze (2) »
piątek, 17 listopada 2006
guzikowa obecnosc obrazi uczucia religijne

w poznaniu jutro marsz rownosci.

wpierw zatem informacja: marsz odbywa sie pod haslem solidarnie przeciw dyskryminacji. '/.../ organizatorzy i organizatorki będą razem działać na rzecz równości i równego statusu wszystkich grup społecznych bez względu na płeć, pochodzenie etniczne i narodowe, wyznanie, pochodzenie społeczne i środowisko, wykształcenie, orientację seksualną, niepełnosprawność i stan zdrowia, zamożność albo biedę, kulturę, obyczaje, miejsce zamieszkania, wiek, itd. Będą działać przeciwko próbom wykluczania jakichkolwiek grup za nawias społeczeństwa' - za strona http://www.dnirownosci.most.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=68&Itemid=60

oczywiscie, wyjmuje sie z caleo katalogu jedna jedynie mniejszosc, w dodatku sprowadzajac do jednej grupy z tejze mniejszosci, w dodatku w najbardziej przegietej wersji.

aspirujaca do miana opiniotfurczej i obiektywnej gazetka rzeczpospolita blyska. niejaka joanna lichocka, nowa gwiazda w panteonie homofobicznych slaw, wywiaduje biedronia. guzik przytacza, w wiekszosci pytania gwiazdy, bo odpowiedzi sa z grubsza nieistotne. dla gwiazdy, oczywiscie.

"Rz: W Poznaniu w piątek kolejny marsz równości. Legalny?
/.../
To odbiera dużo uroku.
/.../
Ale mówię, że to bez uroku z punktu widzenia kreowania się ruchu gejowskiego jako prześladowanego politycznie.
Ruch gejowski nie jest organizatorem marszu tolerancji. /.../ Ale to nie będzie wyłącznie marsz gejów i lesbijek, ale marsz różnorodności, marsz, który ma pokazać, że żyjemy w państwie pluralistycznym.
Ale jak rozumiem, będzie to także marsz protestu przeciw dyskryminacji odmienności seksualnych?
/.../
Teraz nie będzie takiej sytuacji. Demonstracja ma być legalna. Nie będzie pacyfikacji przez policję...
/.../
No właśnie, czy to są rzeczywiście takie wielkie problemy, skoro ten marsz może spokojnie przejść przez Poznań?
/.../
Mam wrażenie, że bardziej odpowiadała wam sytuacja, gdy takie marsze były zakazywane. Mogliście mówić, mówiliście, że nie ma tolerancji w Polsce, zwracać uwagę na wasze problemy.
Idąc tym tokiem myślenia, można by stwierdzić, iż dobrze, że była II wojna światowa, ponieważ zwróciła uwagę na dyskryminację Żydów.
Ależ nie. Chcę tylko zwrócić uwagę, że nieprawdą okazało się, iż w Polsce nie można demonstrować innej niż heteroseksualna orientacji.
/.../
Co w takim razie ta demonstracja ma załatwić?
/.../
Uważa pan, że decyzja rządu w sprawie niefinansowania organizacji gejowskich jest dokładnie tym samym, czym polityka rządu wobec mniejszości etnicznych?
Czy pani zdaniem jakiś rząd kiedyś odmówił oficjalnie wsparcia finansowego organizacji mniejszości etnicznych?
Nie słyszałam. A to byłby taki skandal, że ho, ho.
To ja pani mogę zaraz przefaksować list polskiego rządu, który odmawia dofinansowania mniejszości gejowsko-lesbijskiej. A jaka jest różnica między gejami i lesbijkami, a mniejszościami etnicznymi i narodowymi?
Być może taka, że inną sprawą jest propagowanie kultury i języka grupy etnicznej, a czym innym pewnie jest propagowanie stylu życia gejowskiego. I być może niekoniecznie muszą na to iść - choć ja tego nie przesądzam - pieniądze z budżetu państwa.
Dlaczego?
Być może taka jest filozofia myślenia rządzących.
/.../
Czyli brak dotacji budżetowych odbiera pan jako dyskryminację.
Proszę pani, to jest dyskryminacja. Ja tego nie muszę odbierać.
I w sprawie tych pieniędzy także jest manifestacja?
Nie, proszę pani. Pani trywializuje...
Próbuję zrozumieć.
Proszę pani, jeżeli się żyje w demokratycznym kraju, to nikt pani nie może zabronić, aby korzystała pani z równego dostępu do środków publicznych. /.../ A tak działa polski rząd.
I nie widzi pan różnicy między demonstrowaniem nierówności społecznych czy dyskryminacji mniejszości etnicznych od propagowania stylu życia...
A kto chce propagować jakiś tam styl życia? Nic o tym nie słyszałem.
Nie będziecie - mówiąc brutalnie - wymachiwać sztucznymi penisami podczas demonstracji? Czy - mówiąc językiem z powieści "Lubiewo" Michała Witkowskiego - nie będą wypindrzone cioty demonstrować swoich wdzięków?
/.../
Przepraszam, ale ja Witkowskiego cytuję. Czytał Pan "Lubiewo"?
/.../
Jak pan sądzi, ilu ludzi będzie uczestniczyć w sobotnim marszu w Poznaniu?
/.../
Nie ma pan wrażenia, że gdyby marsz był zakazany, to byłoby więcej uczestników?
/.../
Nie sądzi pan, że takie demonstracje w czasach dużego napięcia politycznego to element gry politycznej? Pan jest przecież działaczem SLD."

dla wytrwalych - link do calosci: http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/opinie_061117/opinie_a_2.html

to tyle wywiadu z teza. w ramach komentarza wyrazy podziwu dla biedronia. oraz rezultaty prasoweczki: znany nam skadinad prezydent poznania ryszard grobelny /nie bez szans na reelekcje/ apeluje o zmiane miejsca rozpoczecia, bo te zgraje pedalow /innych dewiantow i nie-dewiantow w skladzie marszu sie tradycyjnie nie zauwaza/ ublizaja swietej pamieci o swietym miejscy martyrologii swietego narodu polskiego /of coz, martyrologii w w walce o wolnosc, coz za cudownie niezrozumialy dla gawiedzi zbieg okolicznosci/. wczesniej o zmiane probowaly zawalczyc organizacje kombatanckie, tradycyjnie rozumiejace wolnosc, o ktora walczyly, jako swiete prawo do represjonowania dowolnej odmiennosci, ktora im nie pasuje do wizji wolnego swiata. oraz mlodziez vschehpolska, ktora poprosila o udostepnienie... pasa lotniska, by nie promowac dewiacji i uniknac zgorszenia publicznego - niestety, nie w swoim imieniu...

do prosby pana prezydenta oraz glosow swietego oburzenia panstwa kombatantow dolaczyla tradycyjnie kuria poznanska, dodajac, ze miejsce owo swiete uswiecil ostatecznie dzejpidesekend, bowiem byl tam apelowal o obrone wartosci religijnych i narodowych /czyzby do nich zaliczala sie tradycyjnie katolicka i tradycyjnie polska homofobia?/. no i oczywicie, ukochany guzika argument - wolnosc wyrazania mysli nie moze oznaczac wolnosci obrazania uczuc religijnych wierzacych. uwielbiam ten argument. oznacza on mniej wiecej tyle: wierzacego katolika, a wiec czlowieka praktykujacego /jakze trudna/ milosc blizniego, obraza obecnosc guzika na ulicy.

trudno, niech obraza, guzika milosc blizniego nie obowiazuje.

zrodla /wybor/: http://serwisy.gazeta.pl/kosciol/1,64835,3739349.html, http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,8604519,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=1&ticaid=12b33

do zobaczenia jutro /18 pazdziernika/ na marszu w poznaniu! rozpoczecie na Placu Mickiewicza,o 15.

ps. dla rownowagi - troche o ateizmie i instytucji uczuc religijnych: http://www.gazetawyborcza.pl/1,76498,3727779.html

19:00, goffythedog
Link Komentarze (1) »
czwartek, 16 listopada 2006
mniej niz zero
guzik ma pewne doswiadczenie dydaktyczne, o czym byc moze wspominal. i tak sobie przypomnial, jak to rozpoczynajac prace w ogolniaku niejako z klepki, grzecznie poprosil uczniow, by nie uzywali komorek na lekcji, chyba, ze jest to jakas niezwykle wazna sprawa - i ze to oni maja ocenic, co jest wazne. w jednej z klas wzbudzilo to entuzjazm, pol lekcji chlopiec jeden z chlopcem drugim se dzwonili i odbierali mowiac, ze to wazne, ale w koncu zaskoczylo. raz czy drugi grzecznie sama spytalam, czy moge odebrac. oczywiscie, nie zajmowalam sie sprawdzaniem, czy ktores nie esemesuje, bo autorytet nauczycielski nie pozwalal mi nurkowac pod lawki i sie uganiac. i tak sie schowaja.

rada pedagogiczna wyrazila ogromne zdumienie. wrecz zgorszenie, ze guzik nie zna statutu, regulaminu i cholera wie, czego jeszcze. bo tam jest napisane, ze komorki sa zakazane. i ze nie wolno zwyczajnie poprosic. i ze u nich na lekcji, to nikt i nigdy nawet nie osmielilby sie pomyslec, ze moglby pomyslec, ze przeciez ma komorke, a skoro ma, to moglby pomyslec, ze osmieli sie pomyslec, ze jej uzyje.

wtedy guzik cwiczyl twarz pokerzysty. bowiem dzieci zaposiadywaly numer telefonu guzika i prowadzily z guzikiem korespondencje esemesowa. czesto bywalo, ze w czasie lekcji. w ktoryms momencie guzik zapoznal sie z ich planem, i wyszlo mu niezbicie, ze bynajmniej nie bylo to w czasie okienek. naprawde, chcialo mi sie smiac, kiedy jedna pani trzymajaca dzieci za buzie z druga pania trzymajaca dzieci za buzie deklarowaly, ze u nich nigdy i zadne. taaa?

i takoz bedzie z zakazem komorek w szkole. w co liczniejszych szkolkach cala kadra bedzie musiala ustawic sie na korytarzach, zeby pilnowac, trzeba bedzie kamery w kiblach poinstalowac, bo sie ktore przemyslnie zamknie napisac esemesa, albo - za to to chyba rok ciezkich robot, tfu, prac spolecznych - zatelefonowac. to sie dzieciaki beda mialy z czego nabijac, hoho! sama bym sie nabijala.

kilku milych i niewinnych chlopcow dokonalo publicznego i zbiorowego gwaltu na kolezance z klasy, nagrywajac rzecz kamera w telefonie. co zrobic, zeby sie to nie powtorzylo? oczywiscie, zakazac posiadania telefonu komorkowego. w szkole. prawda, ze proste, jak przepis na kotlet schabowy, ze zacytuje poslanke jaruge?

mniej wiecej podobnie mozna o mundurkach, ktore guzikowi kojarza sie jednoznacznie z ujednoliceniem i umasowieniem a'la zaklad penitencjarny. bo co, jakas panna przyjdzie w majtach z blaszka /guzik cwiczyl twarz pokerzysty.../ albo kolezka w bluzie z chwdp, tlumaczac uparcie, ze to znaczy chce wstapic do policji? a niech przychodza! bo to, ze robia ze szkoly taka rewie mody, to jedynie efekt naszych - znaczy doroslych w ogolnosci, i ciala pedagogicznego w szczegolnosci - oddzialywan wychowawczych.

guzik pamieta fartuszki, z wczesnej podstawowki. i tak bylo widac, ktore dzieci maja ladniejsze i drozsze ubranka - cos wystawalo. pozniej byly tylko tarcze - przescigalismy sie w pomyslach, gdzie je przyczepic, guzik czepil raz do sznurowki. w ogolniaku kontestowalismy buty na zmiane, choc przytomnie rzecz biorac, sznurowac caly dzien w obuwiu calorocznym typu martens jest generalnie smutno, niezdrowo i niewygodnie, a i smiecia sie nanosi. jednak kontestacja brala gore, i sznurowalismy w niezmienionym obuwiu, a jak nas lotna kontrola pani wice zdybala, to puszczalismy sie w skarpetkach lub folioweczkach na tychze. i co?

rozwalila mnie prowadzona z pasja, kilkudziesieciominutowa dyskusja miedzy panem redaktorem lisem a panem redaktorem zakowskim w poranku tok fm czas temu jakis na temat tych nieszczesnych komorek i mundurkow. a najbardziej juz to, ze skadinad rozsadni - wydawac by sie moglo - panowie nie zadali sobie trudu, by spytac, po co? no po co? rzeczywiscie, gdyby zakaz posiadania telefonow w szkole byl scisle przestegany, chlopcy z klasy Ani nie mogliby zarejestrowac zbiorowego, publicznego gwaltu. ale czy to znaczy, ze nie mogliby go dokonac?

nie moj minister program naprawy szkoly nazwal w bardzo symptomatyczny sposob - zero tolerancji. jakos dziwnie koresponduje mi to z tyradami o lobby pedalskim, ktore chce mlodziez demoralizowac i o zwiazku zawodowym, ktory w calosci jest na indexie. nijak natomiast nie koresponduje mi to z naprawa polskiej szkoly. diagnoza jest prostacka - winna jest liberalna trzecia erpe i bezstresowe wychowanie - a srodki dobierane na chybil-trafil. zeby prosty lud to kupil. i kupuje.

guzik, w przeciwienstwie do nie mojego ministra, uczy. przebrnal przez kurs pedagogiczny. uwodzi go wizja summerhill, choc w praktyce lepiej sie sprawdza gordon. jak pisalam wyzej, jestem whateverem, w tym przypadku zwolenniczka nowych metod pedagogicznych. nie zamierzam jednak tu ich bronic, bo bronia sie one same - w praktyce.

moge bronic jedynie swojej rewolucyjnej koncepcji naprawy oswiaty polskiej, przedstawionej kilka notek nizej. nie chodzi o to, zeby z nauczyciela zrobic funkcjonariusza publicznego, i za zalozenie mu kosza na glowe karac jak za napad na policjanta. wystarczy temu nauczycielowi zaczac placic. dopisac jedno zero do dotychczasowej pensji. dobra - tanie panstwo - dopisac jedno zero i podzielic przez dwa. zlikwidowac idiotyczny system awansu zawodowego, ktory najczesciej sprowadza sie do generowania rownie idiotycznej sterty papieru. dac nauczycielom narzedzia - szkolenia, kursy, materialy - te najciekawsze, najskuteczniejsze maja tez z reguly najbardziej zaporowe ceny. gdzies slyszalam, ze wlasnie przesunieto kase z doskonalenia nauczycieli. swietnie, rozdajmy rozance, niech sie belfry modla, zeby uczniowie nie wlozyli im koszy na glowe.

uczylam w klasach, w ktorych tak na oko polowa powinna wyleciec. spora czesc nalezaloby obdarzyc niedostateczna na koniec semestru czy roku. i co? i nic. cyfra stopuje. bo jak sie z 30 sztuk w klasie zrobi 29, to szlag trafi podzial na grupy na lekcjach jezykow - zaden organ prowadzacy nie przelknie. pomijam kwestie godzin, czyli etatow dla nauczycieli - medal dla tego, co w takiej grupie czegos nauczy. jaki moral? zaczac placic.

to nie jest kryzys wywolany wychowaniem bezstresowym. osmiele sie zaryzykowac teze, ze w wiekszosci polskich szkol nie wystepuje wychowanie bezstresowe, w jego poprawnym, a nie wypaczonym a'la nie moj minister, rozumieniu. w wiekszosci polskich szkol wystepuje beznadzieja i bezsilnosc. swiat sie zmienia, a szkola zgubila sie gdzies po drodze, i takoz dryfuje, nie radzac sobie czasem zupelnie. bo z gowniarstwem trzeba rozmawiac. jasne, ci mili chlopcy, ktorzy publicznie i zbiorowo Anie zgwalcili, to zdemoralizowani bandyci. guzik zdebial, jak o sprawie uslyszal. ale to tez - przede wszystkim - czternastoletnie dzieci. guzikowi wszystko wyjasnily slowa tatusiow, broniacych synalkow - to tylko takie wyglupy byly, oraz mamusi Ani, ktora chlopaszkow nie wini. mozemy tych gowniarzy zamknac do osrodka wychowawczego prowadzonego przez komandosow, ale nie rozwiaze to nijak problemu, ze to my ich nie wychowalismy. ze nie zauwazylismy problemu, nie nie chcialo nam sie, albo nie umielismy, patrzec.

nie moj minister oczywiscie sprawe cynicznie i obrzydliwie wykorzystal do autoreklamy. jego zbojeckie prawo. jednak warto wskazac, ze jedyna rzecza, jaka /poza wyborem miejsc konferencji prasowych oraz nowych pomyslow, jakie sie na nich oglosi/ nie moj minister wykonal, jest amnestia maturalna, jedna decyzja, ktora unicestwia starania wychowawcze wszystkich nauczycieli. matura nie poszla, trzeba zmienic jej zasady - a konsekwencja to bodaj najwazniejsza cecha nauczyciela. niezbyt wiem, jak nie moj minister chce kogokolwiek surowo karac, skoro sam wymyslil i podpisal rozporzadzenie stanowiace, ze ci, co nie umieli, dostali mature. nie - bo juz umieja. bo nie mojemu ministrowi sie statystyki lepiej uloza, jak dostana. ta decyzja byla arcydoskonalym przykladem najbardziej niewychowawczych dzialan. wskazuje jasno - nie ma kryteriow. nie trzeba sie uczyc, tylko liczyc, ze sie wpasuje w jakies wlasnie zmienione kryteria. nie trzeba sie uczyc, bo winni i tak beda marsjanie, a my nie poniesiemy odpowiedzialnosci. nie moj minister tyle pieje o wychowaniu bezstresowym, przez co rozumie totalny permisywizm i brak granic - tylez to ma wspolnego z wychowaniem bezstresowym, co nie moj minister z pedagogika - a tymczasem majstruje takiego potworka. teraz moze sobie prezyc muskuly zakrzykujac zero tolerancji. wiele juz do spierdolenia zaiste nie zostalo.
01:08, goffythedog
Link Komentarze (6) »
niedziela, 05 listopada 2006
wrazenia po wyhynieciu. guzik przestaje byc wkurwiony
guzik wyhynal z czelusci zapracowania. rozejrzal sie po swiecie, wiesci z ktorego docieraly do niego przez ostatnie pare tygodni z rzadka jedynie, i zadumal sie wielce nad dziwnoscia swiata tego.

a najbardziej nad dziwnoscia swojej nan reakcji. mianowicie, guzik zupelnie nieoczekiwanie przestal byc wkurwiony. no nie wkurwia mnie program 'zero tolerancji'. nie wkurwia mnie debata nad mordowaniem zycia niewypoczetego. nie wkurwiaja mnie koalicyjne zwiazki i rozwiazki tudziez orzeczenia trybunalu konstytucyjnego. nie bo nie.

nie bylo mnie na manifestacji pro-choice. nie sadze wszakze, by moja obecnosc, jak i obecnosc dowolnej ilosci innych zwolenniczek opcji pro-choice, mogla cos zmienic. kampania wyborcza musi sie przetoczyc, ile przy tym zepsuja - bogini raczy wiedziec.

w bolandzie rozprawia sie o tym, czy trzeba miec telefon komorkowy w szkole - zupelnie na serio. z rzadka slychac glosy, ze nie chodzi, czy trzeba, czy nie trzeba, tylko, ze to nijak ma sie do problemu, jakim jest przemoc w szkole. glosem rozsadku jest endrju, ktory apeluje o zajecia pozalekcyjne, a nie obozy koncentracyjne dla dziesiecioletnich bandytow. i co? nie mojemu ministrowi przyklaskuje radosnie wiekszosc ciemnego ludu, ktory w tych prostackich wymykach widzi panaceum na cale zlo szkoly, popsutej przez tych przebrzydlych liberalow, co dzieci tluc sciera nie chca. ani rozeczka.

co moze zrobic guzik? poszwendac sie po demonstracjach, popisac listy protestacyjne, powarczec na forum czy blogu? i po chuj? lepiej zajac sie zarobieniem tych trzech tysi na ewentualna skrobanke. przeciez przy rzadzacym stoliku nikt i tak guzikowego glosu, glosu feminazistki, morderczyni zycia niewypoczetego, dewiantki, liberalki, tolerancjonistki, wyksztalciucha, whatever, sluchac nie bedzie. a i odpornosc na glupote u guzika nie jest nieograniczona, i juz nie umie asymilowac polskiej polityki. niejedna jeszcze paranoje przyjdzie nam przezyc robiac swoje, tak to szlo?

guzik zaniknal, bo zajmowal sie organizowaniem queerowego festiwalu filmowego. teraz festiwal pojechal w tournee po polsce, guzik zbiera sily, bo czas myslec o przyszlorocznej edycji. a wspominam o tym, bo chcialam przytoczyc rozmowe z jedna z wspolpracownic imprezy, powtarzam, imprezy w nazwie queer bynajmniej nie dla zmyly majacej. dziewcze, zapytane, czy chcialoby pomoc przy przegladzie feministycznym, odrzeka, ze musi sie namyslec, bo nie jest feministka. tu guzik ma oczy jak spodki, w koncu rozmawia z przedstawicielka swiatlego gatunku uswiadomionych genderowo - chcialoby sie powiedziec - studentek kulturoznawstwa. wiec pyta, dlaczego. jak dziewcze rozumie feminizm, ze chce sie od niego odzegnywac. dziewcze na to, ze w zasadzie nie wie. ale nie jest feministka.

moze w takim razie zacznijmy od pracy u podstaw?

zrezygnowana feministka, juz wydoktorzona skadinad
01:57, goffythedog
Link Komentarze (7) »