Blog > Komentarze do wpisu
351

- prog dochodu na osobe netto, do ktorego bedzie przyznane dofinansowanie na mundurek, tfu, jednolity stroj.

policzmy. trzyosobowa osoba zyje za maksymalnie 1053 zlote. czteroosobowa - 1404. rozwazam, co mozna za maksymalnie 1053, po zaplaceniu czynszu, rachunku za prad, gaz. co sie robi, jak sie zepsuje pralka. pierze mundurek w reku? za co kupuje sie proszek do prania? szare mydlo tez kosztuje. a jak odlacza gaz? i tak dalej se rozwazam strzelista mysl nie mojego ministra. ale uwaga, jesli na trzy osoby przypada 1054 zlote miesiecznie, dofinansowanie do mundurka sie nie nalezy - nie moj minister w ramach zera tolerancji dorzucil wydatek miedzy 30 /jakies najtansze kamizelki-atrapy/ a 150 /jakies bardziej wypasione kompleciki/. pomnozone przez egzemplarz awaryjny, ilosc dzieci w wieku szkolnym, wspolczynnik niszczenia ubran tudziez z nich wyrastania. po co?

nie moj minister rzucil te kase na dofinansowania z funduszu stypendialnego. z pieniedzy na dozywianie dzieci? nawet jesli uwalili nie w tej rubryczce, tylko w jakiejs innej, to i tak w efekcie na cos nie starczy, cos beda musieli nabyc rodzice, i... no wlasnie. czy nie sensowniej byloby po prostu te dzieci nakarmic? w polskiej szkole jest wiele glodnych dzieci. dzieci mdleja z glodu, te najmniejsze sie przyznaja, ze nic nie jadly, starsze sie wstydza. w znajomej szkole nauczycielki organizowaly w klasach I-III akcje 'dozywiania' pod parawanem wspolnych sniadan. rodzice nieco lepiej sytuowani oraz nauczycielki przynosily wiecej niz jedna kanapke na drugie sniadanie. pozniej przeprowadzano akcje mieszania owych kanapek w jakims worku, i dzieci po kolei wyciagaly te przemieszane kanapki. w ten sposob udawalo sie ukryc, ze niektore kanapek nie maja. korowody byly tez z obiadami. w jakims zafajdanym urzedzie, przyznajacym dotacje uznano, ze dzieci - w liczbie kilkudziesieciu - moga jesc tylko drugie danie. inny urzad, ktory rownolegle finansowal kilkadziesiat innych obiadow, stawial i zupe i drugie. tu wkroczyla do akcji pani ajentka, ktora oburzyla sie, ze u niej w stolowce nie bedzie podzialu na dzieci lepiej dozywione i gorzej. zupe dzieciakom dorzucila od siebie. mozna by jeszcze o doraznym karmieniu dzieciakow, z nauczycielskiej pensji. i o sasiadach szkoly, bylych uczniach, ktorzy przychodzili i mowili, ze chca dac pieniadze na obiady dla jakiegos dziecka. nigdy nie bylo tak, ze pomoc byla niepotrzebna. i wiecie co? guzik ma piane na pysku, jak se to wszystko przypomni, i teraz slyszy, ze pan nie moj minister radosni oglasza, ze beda mundurki i bedzie porzadek. a glodne dzieci beda glodne jak byly. w najlepszym razie, bo niektore moga zglodniec dopiero teraz.

niedziela, 01 lipca 2007, goffythedog

Polecane wpisy

  • zerwij się na manifę...

  • t jak trzeżwy tatuś

    Tatusiów dziś poszukujemy na stronach gazety.pl. Powrót ojca, te sprawy. Historia jest wzruszająca, o tym, jak to dwulatek poparzony wrzątkiem czekał dwie godzi

  • taki ladny tytul...

    W gazeta.pl guzik tytuł znalazł, na samej stronie głównej. A brzmi on zgrabnie: "Jest od 17 lat w śpiączce. Czy zdążą z ustawą, która uratuje jej życie?&qu

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2007/07/08 14:57:56
a na "propagandę mundurkową" na bilbordach w całym kraju ot tak sobie ten niby minister edukacji wyda 650 tysięcy PLN ale nie wiem doprawdy z jakiej szufladki to wyciagnie, w końcu nie zjedzenie jednego posiłku w dniu to żadna głodówka, to na zdrowie jak stwierdził aktualny premier polskiego rządu
-
2007/07/09 00:56:32
dzieci w szkolach sa glodne. tak po prostu glodne. nie prowadza glodowki, ba!, nawet nie prowadza protestu przeciwko swojej glodowce. wydawac by sie moglo, ze w tej sprawie powinna pomagac im szkola, od wychowawcy po ministra. ten ostatni zdaje sie jednak nieco w owej pomocy przeszkadzac. kasa na reklame pomyslu pana nie mojego ministra, jak wiele innych, zostanie po prostu wyrzucona w bloto. a scislej, ponad 100 tysiecy obiadow nie zostanie wydanych.
pzdr
guzik